po czternastu dniach podróży
o godzinie siedemnastej
chociaż stracił już nadzieję
Krzysio znalazł się za miastem
gdzie nie ruszył tam kolega
z wojska, z klubu, od hantelka
piątka, co u ciebie stary
potem knajpa i butelka
pierwszy tydzień minął gładko
w sumie można rzec – przyjemnie
balanż nocą, do oporu
no i odsypianie we dnie
dnia siódmego – w piśmie stoi
Pan odpoczął po stworzeniu
Krzyś tez by chciał, lecz nawinął
się pod sklepem stary Gieniu
osiem, dziewięć, jedenaście
dni płynęły stałym rytmem
aż pomyślał w końcu Krzysio:
jeszcze tydzień no i kipnę
zresztą mniejsza o proporcje
i w kalendarzu przedziały
Krzysio w końcu z wódą wygrał
też ci życzę tego mały