ile na dębie żołędzi
cukru w cukrze, w stadzie owiec,
tylu chciałby przeszkolonych
mieć na koncie szkoleniowiec
blog rymowany
ile na dębie żołędzi
cukru w cukrze, w stadzie owiec,
tylu chciałby przeszkolonych
mieć na koncie szkoleniowiec
karmelarz robi karmelki
to sprawa jest oczywista
lecz ile ich robi dziennie
dwadzieścia, czy tysiąc trzysta?
a jeśli karmelki są twarde
czy zrobi sztuk więcej niżeli
by zrobił karmelków z nadzieniem
o smaku – powiedzmy – moreli?
a jeśli karmelarzowi
tak kiedyś, jak zdarza się, zdarzy
(choć rzadko, lecz jednak czasami)
to ile wysmaży w dzień draży?
a jeśli taki karmelarz
je na śniadanie grahamki
czy wyjdą mu miast karmelków
może przypadkiem sezamki?
mówią czasem: chłopu samo
śpi, czy nie śpi wszystko rośnie
i nie robi nic w zasadzie
zimą, tylko śni o wiośnie
żyto rośnie i pszenica
rzepak, marchew i buraki
kalafiory i fasola
proso, bób oraz ziemniaki
świnki rosną i owieczki
krówki stare, krówki młódki
żyją w zgodzie we obórce,
a karmią je krasnoludki
no a praca – bo się zdarzy
latem (jak to mówią: w żniwa)
to na świeżym jest powietrzu
więc nie bardzo kłopotliwa
tym co mówią: „samo rośnie”
i „o co tym chłopom chodzi?!?!”
powiem tylko: łatwo gadać,
gdy się głównie w stołek smrodzi
pada czasem człek na twarz
gdy błąd zrobi posadzkarz
ANIAGRA: dziękuję za perełkę :)
wokół słyszę groźne głosy
które wieszczą koniec świata:
informacja nas przytłacza
jeszcze góra dwa-trzy lata!
jak połapać koniec z końcem!?
jak istotne odfiltrować
od miałkiego, nijakiego!?
(które można by pochować)
pojęcia się rozdrabniają
i jak rak – słyszę – panoszą!
dawniej panie prościej było!
(groźne głosy groźnie głoszą)
tych co by się podpisali
pod twierdzeniem przytoczonym
spytam: ile osób było
na urodzinach u żony?
i umówmy się, użyję
nazw z polskiego średniowiecza,
dla rodziny i kuzynów
od kądzieli i od miecza:
trzy tańczyły z dziewierzami
dwie szurzyny z paszenogiem,
jątrwy cztery plotkowały,
a współświekier złamał nogę
obie zełwy plus swakowie,
trzej kumowie i ich kmotry
narzekali wciąż na jadło
(że go nawarzyły łotry)
brat przyrodni toast wznosił
bodajże na świeści cześć,
albo swatwi – ale której?
w sumie wszak było ich sześć
tysiąc razy się okazało
i się znowu okaże
że czy kryzys, czy hossa
dobrze mają stolarze
zawsze szafa potrzebna
stół, drzwi, krzesło, półeczka,
a jeżeli nie meble
do krojenia deseczka