razu pewnego do Aleksandra
przyszła znienacka ogromna chandra
wymęczyła go okrutnie
powodując swary, kłótnie
gdy przeszło orzekł – wylazła za(n)dra
blog rymowany
razu pewnego do Aleksandra
przyszła znienacka ogromna chandra
wymęczyła go okrutnie
powodując swary, kłótnie
gdy przeszło orzekł – wylazła za(n)dra
gdzieś, chyba w Gdańsku żyje Cezary
co ma niezwykle szerokie bary
a że są od steryda
to nieco niżej bida
i na dodatek małe rozmiary
trudno nadążyć jest za Maciejem
leży, więc pytam, czy coś się dzieje
nie wiem czy go zmorzył trunek
czy potrzebny jest ratunek
on nic nie mówi, tylko się śmieje
heca i draka z Polikarpami
bo choć z reguły są fajtłapami
coś o Śmierci wspominają
o rozmowie jakiejś bają
i każą nazywać się mistrzami
bardzo chełpiła się pewna Marta
jakie ma szczęście, jakiego farta
twierdziła: zawsze tak będzie
ja wygram z każdym i wszędzie
przegrała, dziś jest skromna, otwarta
lubi narzekać Eleonora
kwęka od rana, aż do wieczora
na męża, korki i śnieg
na dwudziesty pierwszy wiek
bez narzekania byłaby chora