litania do koniczynki

czterolistna koniczynko

najzieleńsza wśród zielni

ma niewinna ty roślinko

co cię pragną nie spełnieni

wróżko od tajemnych marzeń

amulecie, dzika świnko

dla wątpiących skro nadziei

modlitewna katarynko

i optymistów symbolu

i dodająca otuchy

nie wiem ciągle skąd masz siłę

jakie w ciebie moc tchną duchy

stare granie

stare, dobre, proste, granie

bez udziwnień, wodotrysków

takie co bez pudła trafia

wykonane przez artystów

którzy na dźwięk tego słowa

bunt podnoszą jak i wtedy

kapitalnie grali chłopcy

aktualnie siwe zgredy

Dariusz

Dariusz – pracowity twardziel

gdy ma cel, nic go nie wzrusza

uśmiechnięty i otwarty

krótko mówiąc, człowiek dusza

cóż dodać? chyba tylko

szanujcie państwo Dariusza

cóż to było

cóż to było? takie cenne?

takie bliskie rozwiązania?

czemu gdy cię o to pytam

utrudniasz poszukiwania

jaki powód waty w głowie

i skąd błędy oczywiste

czy naprawdę o pół kroku

odpowiedzi leżą wszystkie?

czy znak dajesz, że kierunek

tak jak nigdy jest właściwy?

„gdzieś na końcu małej ścieżki

co zgubiła drogę matkę…”

tak to było? o to chodzi?

mam rozwiązać tę zagadkę?

czy ty wiesz?

czy ty wiesz, czy ty wiesz

czego chciałbyś, czego chcesz

czy masz obraz przed oczami

jasny, spójny i przejrzysty

czy mgły plamy mu nie szkodzą

i jest świeży i soczysty

czy ty wiesz, czy ty wiesz

jest tuż obok to co chcesz

nawet w łokciu prawej ręki

wyprostować ci nie trzeba

ani krok cię nie oddziela

siedzisz w środku swego nieba