po deszczu

czemu tak się pospiętrzało?

co powodem jest zatoru?

czy poszerzyć, czy pogłębić?

szkoły dwie, lecz nie ma sporu

sprawa niemal załatwiona

rozwiązana już do końca

szczęście i spokojna radość

pora słońca

za bramą oczu

co za tymi jest oczami?

jakie myśli i pragnienia?

gdybym znał je – czy bym umiał

czasem się w ciebie zamieniać?

może bym potrafił łączyć

to co twoje z moim własnym

albo rozpadł się, wybuchnął

porażony wnioskiem jasnym

i zatracił może bym się

w continuum bez pojęcia?

co za tymi jest oczami?

one bramą są do szczęścia?

tak myślisz?

ktoś z mojego jadł garnuszka

i przestawił mi stołeczek

na złość porozlewał mleko

zdarł naklejki z buteleczek

tak od rana do wieczora

od wieczora do poranka

jak nie łyżka, to papierek

jak nie kwiatek, no to szklanka

możesz owszem, oczywiście

żyć w poczuciu krzywdy strasznej

jeśli myślisz, że to krzywda

powiedz – ty myślisz tak właśnie?

trzy

nie poradzisz bracie gdy

wlezie ci do głowy trzy

 

trzech miesięcy chcesz wakacji

trzy razy nie miałeś racji

trzej byli muszkieterowie

trzy świnki (każdy to powie)

trzy liście u koniczyny

trzy kwadranse do godziny

 

trzyma mocno, no a ty

czujesz, że ci w środku drży

 

i wreszcie w ostatniej chwili

gdy jesteś bliski ataku cholery

trzy znika jak śnieg na wiosnę

królować zaczyna cztery