2003

cisza chłodek zaraz ruszę

ale może za minutkę

jeszcze tylko ze dwa słowa

zanim padnę zanim usnę

 

mrok i gwiazdy tajemnicze

powiew wiatru mgiełki dotyk

kot którego się domyślam

nic nie muszę więcej robić

analogia adapterowa

póki talerz się obraca

póki igła siedzi w rowku

wszystko jeszcze jest przed tobą

jeszcze wszystko jest w porządku

 

nawet jeśli trochę trzeszczy

jeśli nawet bardzo zgrzyta

albo wkurza, ćmi i drażni

to jest przecież tylko płyta

 

nie podoba ci się disco

zagrać możesz i symfonię

płyt na świecie jest bez liku

nos do góry, gramofonie

z niepełną dedykacją

ja pamiętam, że ty kiedyś

to mi w złości powiedziałeś

chyba nie będziesz zaprzeczać

ponoś konsekwencje stale

 

ty spojrzałeś jakoś krzywo

głos podniosłeś, kwiatek usechł

pewnie go podlałeś octem

nie dość na twe plecy rózeg

 

jesteś inny i uparty

i nie padasz na kolana

nie chcesz się zasymilować

będzie kara co dzień z rana

 

ale gdyby ktoś zapytał

czemu ciągle tak być musi

to się zdziwię i zaprzeczę

[dedykuję wiersz …]

szkołę wybrać czas

to nieważne, że masz mleko

tam gdzie tacie rosną wąsy

wybierz, co będziesz studiował

gdzie pracował, skończ te dąsy

 

aż do czerwca pełny szlaban

żadnych zabaw tylko kucie

dziś się ważą twoje losy

czujesz w sercu jakieś kłucie?

 

analizuj aż do rana

nie śpij, bój się, drżyj, nie kwękaj

tatuś z mamą inwestują

w swoja przyszłość – więc nie pękaj

 

a wakacje tego roku

długo sobie popamiętasz

nie wyjeżdżaj, nic nie planuj

kuj na zapas, to nie męka

……

o młodości, ty wylatuj

miej fantazje i nadzieje

próbuj, buntuj się i prostuj

odrzuć bełkot, uwierz w siebie

mostek

nad urwiskiem wisi mostek

nikt po mostku nie przemyka

ale mógłby gdyby zechciał

nie chce – więc ten mostek znika

 

przepadł razem ze stromizną

co ją łączył z gór podnóżem

świat się zmienia – panta rei

nie ma ani śladu dróżek

 

nagle – co to? jest most znowu

błyszczy dumnie, bo zwodzony

dwufunkcyjny i przydatny

feniks z popiołów wskrzeszony

 

aż do kresu wyobraźni

czasem bliżej, czasem dalej

gdzie nie spojrzeć jakiś mostek

albo tylko się wydaje