nawarstwione wydarzenia
takie same pośród wielu
wyjątkowe w swej jednoznaczności
tyle lat
czterdzieści minut, może trochę więcej
kwiaty, ptaki, łzy, uśmiechy
dalej płynie czas
blog rymowany
nawarstwione wydarzenia
takie same pośród wielu
wyjątkowe w swej jednoznaczności
tyle lat
czterdzieści minut, może trochę więcej
kwiaty, ptaki, łzy, uśmiechy
dalej płynie czas
doszły mnie niedawno słuchy
(mniejsza za przyczyną czyją)
limeryki mogą sprawiać
kłopot z interpretacyją
by ukrócić wątpliwości
nim powstaną plotki skończyć
dziś zaczynam nagrywanie
by do tekstu je dołączyć
gdyby jeszcze niejasności
wykrzykniki, zapytania
lub cokolwiek Was męczyło
proszę o znak – ponaprawiam
że tak nie bardzo wesoło?
że właściwie o co chodzi?
czemu tak ostatnio smucę?
czy mnie aby coś nie boli?
jak ja sobie wyobrażam?
może umiałbym inaczej?
mógłbym chociaż się ogolić?
przestać bo ci dusza płacze?
zmienić sweter ten co lubię?
i nie nudzić się w operze?
myć samochód mimo mrozu?
czy ja w Boga już nie wierzę?
czemu? po co? jak?
a kiedy? za co? po kim?
gdzie? dlaczego?
linearny aż do bólu
sekwencyjny po granice
monotonny jak maszyna
rozwiązywał lęk
liniowo, krok po kroku
w algorytmu porządkach
powtarzając bez znudzenia
w miejscu ruch
koło słońca, prosty promień
gubiąc punkty decyzyjne
wychodząc spod skrzydeł rutyny
uczył się dopiero żyć
z buciorami wliezli
szukali poezji
patrzę na górę – prawie symetria
ach gdyby jeszcze ta droga
środkiem przebiegła w stronę przepaści
byłby ideał i zgoda
spoglądam na dół – tam lisia nora
wodopój i legowisko
ściana zieleni
czy ty też widzisz to wszystko?