hm

konstruktorzy bytów dziwnych

dumy pełni dobrodzieje

w sumie ich czterdziestu siedmiu

żaden chętnie się nie śmieje

 

tryglodyci na salonach

średni między średniakami

nie do pomylenia wychów

inni, ale tacy sami

 

jakby lotni na pół chwili

coś powiedzą prosto z serca

i za chwilą nowomową

w głowach znowu dziury wiercą

w hołdzie m.n.n.s.p.

mały był, lecz to eufemizm

nikomu się nie narzucał

niepotrzebny – co bolało

samolocik bomb nie rzucał

patrolowy lot za lotem

wyżej, niżej, z prawa w lewo

po to tylko, żeby poczuć

przestrzeń, siłę, wolność, niebo

samolocik patrolowy

mały, całkiem niepotrzebny

nie ma go, czy gdzieś pozostał

dobrze mu, czy wciąż jest biedny?

o poecie

umie słyszeć głuchą ciszę

czuje wtedy gdy nie boli

dostrzega gdy nic nie widać

cierpi z ograniczeń woli

szuka także gdy odkryte

z ostatniego robi pierwsze

każdą chwilą swego życia

pisze wiersze

sielanka?

ale piękna okolica

ile śniegu, jakie drzewa

tak spokojnie i beztrosko

słyszysz? słuchaj, ptak gdzieś śpiewa

 

widzisz ślady tam przy drodze?

zając, pies, a może człowiek

czujesz magię w pola pustce?

powiedz, że tak, proszę powiedz

 

dzień tak krótki, zaraz wieczór

na dębie wciąż kilka liści

wracaj, kładź się, leżysz? ziewaj

śnisz już? zaraz ci się przyśni

konie trolli

trolle to karły złośliwe

więc was chyba zbyt nie zdziwi

że ich konie też są wredne

prosty wniosek, ani chybi

 

i choć trolle raczej obce

dla Słowian tradycji kartek

to kontrole się przyjęły

tkwią w niej pewnie jak dąb Bartek

 

tu kontrola chce biletów

tam chce wgląd w dokumentację

wściekłe toto, upierdliwe

wie czy nie wie, lecz ma rację

 

aż pytanie w głowie rośnie

boję się, lecz wiedzieć wolę

czy się konie wyzwoliły

czy wciąż wodze dzierżą trolle

wdzięczność

celu Panie konkretnego

żeby dążyć wciąż do niego

daj nam Panie, nie każ czekać

chcemy w kształty go oblekać

 

Panie skoro cel nam dałeś

byśmy go spełniali chciałeś

daj prosimy nam Twej siły

bądźże Panie dla nas miły

 

a gdy mamy sił aż tyle

my Twe dzieci i motyle

pobij Panie nasze wrogi

rzuć je prędko nam pod nogi

 

dzieci prośby spełnił Pan

nieco nawet ponad stan

a po dniach około trzystu

czytał słowa takie listu

 

siedzisz Panie tam na górze

a my biedni zapomniani

walczymy o Twoje cele

borykamy się z wrogami

 

nikt Ci nie chce wypominać

bo my skromne proste rody

ale pora już najwyższa

żebyś sypnął nam nagrody