iluś

jakoś ze dwa miesiące temu

rok, tydzień, a może godzinę

iluś (stu, dwustu, może czterech

szczegółów nie znam, pominę)

spotkało się, by zrobić gdzieś coś

lub tylko, by cel ustalić,

ambitny, z ikrą i sensem,

inny niż: „czas (po prostu) zabić”

lecz, czy to wodne cieki

czy upał, aż do mdłości

jakoś iluś, mimo chęci,

mimo wysiłków jakości

udokumentowanych

jękami, potem, papierem,

rozeszło się, tam skąd przyszło,

zadowolonych zerem

w drodze

nie przeszkadzała sądzić niewiedza

pewnym być co dzień, w każdym momencie

tego co było oraz dlaczego

tak, nie inaczej dokładnie będzie

poza zasięgiem wzroku, dotyku

snuły lepiące się pajęczyny

kierując ścieżki niczym przypadkiem

by nie potykać się o przyczyny

szum uporczywy słów oczywistych

zdał się przejawem natury wdzięku

sensu nie tracąc, horyzont zmieniał

nie dopuszczając do progów lęku

i gdy zasłony spadły i spadną

gdy perspektywa zjawi się świeża

cóż się okaże? że chcesz zawrócić

czy starym kursem szlaki przemierzać?

dlaczego?

najprostsze, zwykłe: a, bo ponieważ

płytki pozornie pojemnik treści

nim okiem mrugniesz – wpadniesz po szyję

(a w nim się nadal wiele pomieści)

później też lepiej wcale nie będzie

nawet gdyś pływak zdolny i nurek

w końcu wir, albo skurcz cię dopadnie…

(cóż, perspektywy raczej ponure)

więc gdy nie musisz, więc jeśli nie chcesz

daj w porę spokój, upichć kolację

dobrze się wyśpij, kup coś, pobiegaj

(może nad morze jedź wakacje?)

kleju nie szukaj do ceramiki

wszak mają prawo urwać się uszy

wcześniej czy później wszystkie odpadną

nikt się ich losem nawet nie wzruszy

o jednym takim

spośród wyrazów setek możliwych

jeden pasuje dziwnym zbiegiem

bardziej niż inne, ale dlaczego

nie umiem, nie potrafię, nie wiem…

ty je rozumiesz pod soczewką

ona pod inną, on pod swoją

na straży znaczeń leksykonów

oraz słowników armie stoją

hordy tradycji, przyzwyczajeń

spod transparentu: wszak wiedzą wszyscy

co jest chwalebne, co obraźliwe,

oraz: tak mówią moralnie niscy

a bez histerii oraz historii

bez uzasadnień, ciągów logicznych:

czy nie wystarczy, że wyraz celny?

naprawdę jeszcze musi być śliczny?

widoki

dla ciebie sterta kolorowych klocków

dla ciebie bałagan rozkoszny

dla ciebie nic do zauważenia

dla ciebie akcent mocny

a dla mnie… po trochu wszystkiego

i to, i tamtego ździebko

mozaika piękna jak niebo

a czasem niemocy piekło

możliwość bez ograniczeń

stos martwy puzzli bez życia

gra agresywnych rekordów

gotowych do walki i bicia

hierarchia ważności

kiedy sekunda w ważności swojej

sięgnęła nieba i o cal dalej

kiedy zrównała się z każdą inną

tak by nie różnić się od nich wcale

kiedy rekordy nie do pobicia

wywoływały podziwu słowa

zegar uparty zrobił co zwykle

żebyś mógł zacząć całkiem od nowa