kołatura kwadratu

okrągłość koła? rzecz oczywista

człek już od dziecka różnicę czuje

między kwadratem ostrym, a kołem

lecz mimo wszystko w koło kantuje

albo w trzy karty – to zawodowcy –

lub amatorsko, tuż przy lodówce

(gdy w nocy sprawdza, czy światło działa)

lub że zapomniał o wywiadówce

a gdy się taki gdzieś w końcu trafi

co nie kantuje, albo nie w koło

(tylko czasami oraz niechcący)

zaraz się bliźni pukają w czoło ;)

czas ponoć ucieka

zacznę – pozwolisz – od zastrzeżenia

żeby nie było, że się napinam

że cel ukryty mam, mi zależy

albo, że świństwa jakieś wyczyniam

bo to – rozumiesz – jak wkoło mówią

kto się zatrzyma, jakby się cofał

albo obumarł, podgnił, opleśniał

i dziatek swoich wcale nie kochał

kto miast rozwoju nieustannego

bez lęku, że mu życie ucieka

pozwala zwojom pobyć tak jak są

jakby się wyrzekł miana człowieka

i tak być może, jeżeli życzysz

(jak nadmieniłem: mnie to nie gila)

ale czy czas ci całkiem ucieknie

gdy jedna tylko umknie ci chwila?

i czy go całkiem już nie dogonisz

czy sam zostaniesz jak palec jaki

(kciuk, wskazujący, nawet środkowy

o wybór palca nie zrobię draki)

lecz – spójrz na górę, tam gdzieś gdzie tytuł

już raz pisałem: mi nie zależy

żebyś próbował, lub żebyś sprawdzał,

albo jak wariat jakiś uwierzył ;)

zmiana

nie wyjaśnię czy to wiosna?

czy poukładane klocki?

zgoda międzyukładowa?

pociągnięte sznurkiem wnioski?

przesilenie przepełnienia?

albo wirtualny wirus?

przyszły radość i swoboda

zmianę w końcu dostał przymus

łubudu

zasadniczo, gdy się przyjrzeć

nie ma takiej możliwości

by krok zrobić w pustkę pustą

zawsze się połamie kości

na krawędzi, albo na dnie

na granicy twarde-miękkie

i się nie ma co upierać

nawet jeśli się uklęknie

czoło schyli, aż do ziemi

niczym Jan pobożny Styka

bo to sama, bez emocji

czysta jest matematyka

nie ma że „dziś wyjątkowo”

nie ma „na zasadzie cudu”

gdzieś i kiedyś, wcześniej, później

musi rozlec się łubudu ;)

niemożliwości

są niemożliwe do nazwania

i gdy nazwane w próbie ułomnej

nie do pojęcia pomimo woli

twojej lub mojej, lub obustronnej

a jednak mówię, szukasz i słucham

okruchy sypiesz i ziarna zbieram

kroki stawiamy, aby do sedna

niemożliwości z wolna docierać

natłoki

każde jedno nowe słowo

na krawędzi myślokręgu

ostrzeżenie nagłe budzi

niesie przykrą falę lęku

ile słów kolejnych przyjdzie?

jakie przyprowadzą zmiany?

czy zostanie tak jak było?

czy sens zachowają plany?

a jeżeli fala słowna

niczym morze się rozleje

i zatopi znane prawa

gdzie pojutrze się podzieję?