niezależnie od Twej woli
bywa, że myślenie boli
blog rymowany
gdy do stosu kat ogień przyłożył
dało słyszeć się głos jeden w tłumie
(pewności mieć jednak nie warto)
– stary ja cię już chyba rozumiem
przywiązany do pala jak flaga
którą wcześniej niczym szmatę podarto
przyszły szaszłyk o smaku ludczyzny
mruknął – znaczy się, było warto
—
tacy jesteśmy sami na świecie
choć niemal tacy sami jesteśmy
identyczni w chęci wyjątkowości
wyjątkowo rzadko identyczni
nieczęsto AŻ TAK czuję, że żadnego słowa zmienić nie sposób (mimo powtarzalnej niezgody na niektóre przy czytaniu w myślach i na głos), żeby zachować spójność wiersza; rzadko aż tak szyk MUSI być nie inny; prawie nigdy obraz po kilku godzinach nie jest NADAL precyzyjny i wyraźny
—
odwiedził stary mnie przyjaciel
(tylko dlaczego właśnie dziś?)
– chciałbym już przestać ciebie wspierać
wiesz, ludzie proszą, się zgodził byś?
szliśmy po błocie przez podwórko
o setki kilometrów rzucone
do marmurowych schodów pałacu
razem, lecz każdy w swoją szedł stronę
drzwi złe wybrałem może zmylony
niepasującym mysim warkoczem
a może stopniem, tym brakującym
którego w porę raz nie przeskoczę
wnętrza, cóż one! znam powierzchownie
postać Poetki, uśmiech schylony
wyjście, niestety znów niewłaściwe,
widok Galerii, kumpel zdziwiony
stary przyjaciel, przecież go nie ma
chociaż niedawno tak jeszcze był
gdzieś na poddaszu nieistniejącym
pod słońcem zamieniający się w pył
—
kolejne zdarzenie spływa
po duszy jak kropla po szybie
deszczu, od nieba dla ziemi,
to prawda, ale fałszywie
zniekształca sens wypowiedzi
gdy sprawy są niczym burza
od nieba dla ziemi pioruny
sekunda, która odurza…
a drzewa jak stały, stoją
a wiatry jak wiały, tak wieją
od nieba dla ziemi, niezmiennie
zbierają plon, ci co sieją
jeśli wiatr ci we włosach pisany
nie powstrzyma go nawet zakole
ani to co się kończy na plecach
ani mikre, malutkie na czole ;)