znów coś we mnie marzy o plaży
a może o morzu?
blog rymowany
pyszni nie są pyszni
za miasto ruszać czas
wiosna przyszła wreszcie
chyba, że lubi któś
wiosną posiedzieć w mieście
pora za miasto już
a nawet i buraka
chyba, że lubi któś…
jest tu osoba taka?
– kopnięć się nie boję, jestem specem od prądu
chociaż sporo miał racji, nie uwzględnił wielbłądów
znali się dotąd tylko z blogów
a tak gadali jak rodzina
co się lat dziesięć nie widziała:
Tani, Coachartur, Ewelina
i nim się sobą nacieszyli
już parę godzin mieli „z bani”
(czas płynął niczym potok):
Coachartur, Ewelina, Tani
tak pięknie spotkać się na żywo
bez pośrednictwa maszyn, piór…
ręczą – naprawdę warto było:
Ewelina, Tani, Coachartur
a gdybyś tak duchowym prawem,
albo boskiego palca ruchem
wzorem fizyki, różdżką, dżinem
mógł zrobić, wiedzieć, umieć wszystko
co wybrałbyś nieokiełznany?
dokąd podążył, gdzie skierował
do gwiazd odległych, czy w historię?
reguły byś analizował?
chciałbyś wieczności, czy beztroski?
rząd dusz byś zdobyć chciał natychmiast?
czy byś rozmienił się na drobne?
może do diabła wrogów wysłał?
gdybyś nie musiał dłużej czekać
aż liść pojawi się na drzewie
aż słońce tysiąc razy wzejdzie
powiedz, wiesz może? bo ja nie wiem