dam na luz

jeszcze zanim przyjdzie mróz

mówię sobie: daj na luz!

odpuść sobie manie racji

czapkę znajdź i rękawiczki

zmień podejście do spraw ważnych

ogać okna, drzwi i drzwiczki

z pobłażaniem patrz na bliźnich

zaakceptuj katar, gluty

zima wszak się kiedyś skończy

przyjdzie przecież kiedyś luty

ten po którym zaraz wiosna

wytęskniona i radosna

coś o ćmie

raz ćma do ćmy przyleciała

– coś mnie dziś ćmi miła, ałła!

zębów nie mam, więc nie ząb

skąd więc ćmienie, powiedz, skąd?

ćma na to ćmie – ćmo! – odrzekła

– możeś się od świecy spiekła?

ćma na ćmę warknęła wściekle

– smaż się ćmo niedobra w piekle!

jak śmiesz ćmie wymawiać świecę?

obrażam się, żegnam, lecę!

bo tak już jest proszę dzieci

świeca piecze, lecz ćma leci