z lat upływem pewien Wiesio
przemieniał się w cukiernika
słodził częściej i przesadnie
ostrych sytuacji unikał
z przysalania zrezygnował
sporadycznie pieprznął tylko
pieścił, zdrabniał, filutkował
i przyglądał się motylkom
a pewnego dnia nad ranem
gdy się golił na wprost lustra
spojrzał sobie prosto w oczy,
na polukrowane usta
i do Wiesia rzekł tak: Wiesiu,
jakież z ciebie słodkie chłopię…
w Polsce to ty się marnujesz,
miejsce twoje w Europie!
nie, że cement na budowie,
lub w kartonie gdzieś pod mostem
musisz Wiesiu – dodał Wiesio –
zostać (tak!) europosłem
***
mniejsza o to, który Wiesio
i z jakim posłował skutkiem…
ta historia się powtarza,
informuję Was ze smutkiem