mój alfabet – c

czysta rozpacz gdyby nie ce

ta litera nieźle rządzi

działa sobie w pojedynkę

albo inne ciut potrąci

 

a to zmiękczy h co nieco

albo jak ka da z nienacka

z zet tak nagle się połączy

i się z Kazki robi kaczka

 

to cymbałów bywa muzą

czasem mąci w poltyce

(tempo wróć, dubel, to samo

powtórzyłem się, się wstydzę)

 

c litero ty muzyczna

co z dwu końców wieńczysz gamy

ja się przeogromnie cieszę

że cię w alfabecie mamy

mój alfabet – b

bez b bardzo brzuchatego

smutno by na świecie było

brakowałoby Ambrożych

oj, niemiło by się żyło

 

zamiast bieli sama czerwień

flaga jednokolorowa

dziadek chciałby krzyknąć hańba

lecz przybiegłaby synowa

 

świat by musiał radzić sobie

bez bez, bez bzów, bez bzykania

(pszczół na łące oczywiście)

już nie będzie wymieniania

mój alfabet – a

aby auto tanio kupić

albo albę księdzu sprzedać

a potrzebne jest niezwykle

bez a działać to się nie da

 

bez a dzieci na szkół progu

uczyłyby się od świtu

o psie sie i li dziewczynce

(paranoja i szczyt szczytów)

 

mielibyśmy hm… lfbet,

ls orz literturę

książki by się zamieniły

w niepojętą wielką bzdurę

 

dzięki a ci cna litero

za początki, środki, końce

by cię uczcić w przyszłym roku

zamienimy w słańce słońce