dlaczego?

najprostsze, zwykłe: a, bo ponieważ

płytki pozornie pojemnik treści

nim okiem mrugniesz – wpadniesz po szyję

(a w nim się nadal wiele pomieści)

później też lepiej wcale nie będzie

nawet gdyś pływak zdolny i nurek

w końcu wir, albo skurcz cię dopadnie…

(cóż, perspektywy raczej ponure)

więc gdy nie musisz, więc jeśli nie chcesz

daj w porę spokój, upichć kolację

dobrze się wyśpij, kup coś, pobiegaj

(może nad morze jedź wakacje?)

kleju nie szukaj do ceramiki

wszak mają prawo urwać się uszy

wcześniej czy później wszystkie odpadną

nikt się ich losem nawet nie wzruszy

o jednym takim

spośród wyrazów setek możliwych

jeden pasuje dziwnym zbiegiem

bardziej niż inne, ale dlaczego

nie umiem, nie potrafię, nie wiem…

ty je rozumiesz pod soczewką

ona pod inną, on pod swoją

na straży znaczeń leksykonów

oraz słowników armie stoją

hordy tradycji, przyzwyczajeń

spod transparentu: wszak wiedzą wszyscy

co jest chwalebne, co obraźliwe,

oraz: tak mówią moralnie niscy

a bez histerii oraz historii

bez uzasadnień, ciągów logicznych:

czy nie wystarczy, że wyraz celny?

naprawdę jeszcze musi być śliczny?

widoki

dla ciebie sterta kolorowych klocków

dla ciebie bałagan rozkoszny

dla ciebie nic do zauważenia

dla ciebie akcent mocny

a dla mnie… po trochu wszystkiego

i to, i tamtego ździebko

mozaika piękna jak niebo

a czasem niemocy piekło

możliwość bez ograniczeń

stos martwy puzzli bez życia

gra agresywnych rekordów

gotowych do walki i bicia

hierarchia ważności

kiedy sekunda w ważności swojej

sięgnęła nieba i o cal dalej

kiedy zrównała się z każdą inną

tak by nie różnić się od nich wcale

kiedy rekordy nie do pobicia

wywoływały podziwu słowa

zegar uparty zrobił co zwykle

żebyś mógł zacząć całkiem od nowa

relacje

odeszły z zimą, ale czy nie wrócą?

braki zastąpiły wszechobecne atrakcje…

słońca, pyłki, zielenie, liście, ptaki przyniosły

zapomniane i własne alergiczne reakcje