dwadzieścia pięć

o jedenastej pierwsze upłynęło

wspomnieniem o barwie ceglastej

by się dopełnić w całej krasie

kwadrans lub dwa po siedemnastej

ćwierć wieku niczym mgnienie oka

albo niedługie dwa wyrazy

dźwięki, zdarzenia, aromaty

śmiech, smutek, w głowie obrazy

czasownik

znany z imienia

być może nawet, coś ponad, więcej, jeszcze nas łączy

albo coś razem, albo przez szybę

będzie, lub było, zaraz się skończy

sam, w połączeniu, pod warunkami

na tle widziany, pod kątem różnym

przeklęty, czasem oczekiwany

zawsze mu jestem sekundy dłużny

jedyna najlepsza racja

kiedy usłyszysz „jedyna droga”

zrób co uważasz, wszak jesteś wolny

ja pójdę inną, póki mam wybór

i do wyboru jestem wciąż zdolny

kiedy usłyszysz „sposób najlepszy”

uwierz, lub odrzuć, takie masz prawo

a ja zapytam: pod jakim względem?

zanim z innymi zacznę bić brawo

kiedy usłyszysz „nasza jest racja”

potwierdź lub zaprzecz, lub co innego

ja będę pytał, czy manie racji

czegoś dowodzi, a jeśli: czego?

może i błądzę – wszak jestem wolny

może się mylę – z prawa korzystam

ale nie wierzę, gdy ktoś ogłasza

że poznał prawdę na procent trzysta

kocię

a co jeżeli pierwsze

i całkiem niespodzianie

spod palców wyjdzie „kocię”

to co się później stanie?

jak kocię się dogada

z myślą dumną jak Rysy

które z kociej gromady

uznają tylko tygrysy?

a kotka nie utopisz

ot bez mrugnięcia okiem

po prostu, bo przydreptał

niepewnym miękkim krokiem

więc siądziesz pewnie w fotelu

malucha weźmiesz na ręce

niech śpi, dopóki może

póki nie musi nic więcej