160313

kolejne zdarzenie spływa

po duszy jak kropla po szybie

deszczu, od nieba dla ziemi,

to prawda, ale fałszywie

zniekształca sens wypowiedzi

gdy sprawy są niczym burza

od nieba dla ziemi pioruny

sekunda, która odurza…

a drzewa jak stały, stoją

a wiatry jak wiały, tak wieją

od nieba dla ziemi, niezmiennie

zbierają plon, ci co sieją

160311

czasem – średnio dwa razy dziennie, raz między 7:14, a 8:32, drugi w porze mniej precyzyjnie określonej – dopada mnie przemożne wrażenie, że coś z nami jest nie tak; z nami co w Polsce żyjemy, albo żyliśmy, aleśmy wyjechaliśmy, z nami którzy się za Polaków uważać będziemy zawsze, jeszcze uważamy, albo kiedyś uważaliśmy

wrażenie, jakbyśmy robili nie to co nam służy, ale coś innego; taki wiecznie powtarzający się błąd, jakby odtwarzanie w pętli jednego rowka płyty winylowej zarysowanej; jakieś koszmarne poplątanie z pomieszaniem, hiper-bigos

jak ja bym chciał, żeby znalazło się to jedno dobre rozwiązanie, ten sposób na popchnięcie igły gramofonu dalej; pewnie mamy przed oczami metodę, tylko za oczywista jest, żeby z niej skorzystać (nie mówiąc o zdrowym, sarmackim podejściu – dlaczego niby JA miałbym zacząć pierwszy? ;))

śni mi się wielki eksperyment
wiążący z pewnym się wysiłkiem
w którym jak jeden uczestnicy
swoim by się zajęli tyłkiem
nie kto co komu był powiedział
kto brzydki, a kto jest w porządku
dlaczego X nagle wyłysiał
co Y trzyma na wsi w domku
nie jak utrudnić, czy przeszkodzić
oczernić i skompromitować
ale samemu dobrym być człowiekiem
nie oszukiwać, nie kantować
własne rozliczyć do cna grzeszki
sobą się zająć, nie sąsiadem
lecz nie wiem jak by znaleźć chętnych
czy ktoś z obecnych dałby radę?
–

160310

gdyby niemożliwe było to o czym wszyscy wiedzą, że jest niemożliwe postęp by nie istniał

nie byłoby mądrych wynalazków, takich sobie usprawnień, ani głupich odkryć

zdaje się, że byłoby śmiertelnie nudno po jakimś czasie, ale za to absolutnie przewidywalnie

na szczęście zawsze gdzieś się znajdzie parę takich jednostek, które nie wiedzą, albo nie wierzą w niemożliwości

nie?

małpą być? cóż są rzeczy gorsze…

w sumie zabawą świetną

gdy zdarzy przypadkowo się

zostać małpą setną

160309 w sklepie

różne są chcenia; jedne takie, że trudno sobie wyobrazić jak bez ich spełniania żyć; inne takie, że jak się chwilę zastanowić, to może się ich chce, ale niekoniecznie i niech będzie nawet co innego; o pierwsze łatwo prosić, tak jakby już były spełnione w momencie prośby wypowiedzenia; drugie nie nadają się na prośby i modlitwy – nie sposób ich myślą zatrzymać

na palcach stanął przy ladzie chłopiec

patrzył z zachwytem, z tęsknotą

na stosy równe łakoci słodkich

jak bankier na sztabkę złotą

uśmiech na twarzy, rozterka w sercu

którego wybrać cukierka

by podniebienie smakiem ucieszyć

a uszy szmerem sreberka

podszedł sprzedawca zapytał chłopca

– i cóż ci podać pysznego

toffi, pralinę, może landrynkę?

– ogórka kwaszonego

160308

dziś obudziłem się nie w porę

trochę za wcześnie i niestety

sprawę tam w zdania pół urwałem

ziemniaki zjadłem, ale kotlety

ćwiartkę surówki i pół kompotu

bez wyjaśnienia osierociłem

z łóżka wyjrzała noga lewa

za późno było, żeby ją schować

i nic nie mogłem zrobić innego

tylko zdarzenia interpretować

na skraju światów dwu, które znam

lepiej ten tu i tamten tam

pozostał niesmak na ustach gorzki

byłem niemiły? kogoś skrzywdziłem?

nie powinienem? mogłem inaczej?

z błahej przyczyny się odwróciłem

od kogoś, kto tam na mnie czeka…

senne odbicie człowieka

160307

chociaż jestem łagodny jak kwiatuszka pączuszek

bym robaczków nie skrzywdził, gąsieniczek ni muszek

obiecuję solennie, że zamienię się w byka

w szarżującą słonicę, w sumo żeż zawodnika

jeśli tylko usłyszę, że lekarze to lenie

niedouki i szkoda kasy na ich kształcenie

że salowym się nie chce, pielęgniarkom podobnie

że pacjentów „się u nas nie traktuje dziś godnie”

będę jako ta cichym ścigająca go lotem

(uprzedzałem – nie przeczcie próbujący więc potem ;))

jak potrafię najładniej

kłaniam Spartańskiej nisko

pozdrowienia przesyłam

i dziękuję za wszystko :)