160216

czy przypadkowi mam uwierzyć

a może tak się warkocz splata

że słowo wcześniej się pojawi

niż przypisana mu część świata?

czy patrzę w przyszłość i nazywam

coś co się stanie zaraz potem,

czy też zaklęcie uruchamiam

znak dając jaką mam ochotę?

czy tylko mym prywatnym cieniem

zza okularów, który widzę

bawię się zafascynowany

szepcząc i myśląc: głośno krzyczę

160215

byłoby prościej przetłumaczyć

założyć maskę – tylko po co?

zapłacić ile „się należy”

schematom, które nas jednoczą

byłoby łatwiej na grzbiet wciągnąć

uniform biały, w kratę, w paski

i siebie ukryć i przed sobą

w oczekiwaniu znaku łaski

byłoby… ale ciągle wierzę

wysyłam sygnał, czekam znaku

nadzieję tracę i znajduję

pomimo odpowiedzi braku

160213

dni całe, noce, wieczory, ranki

środy i grudnie na posterunku

tkwi nieugięty, czujny, wytrwały

auto żeż strażnik od wizerunku

ani nie kichnie, potu nie zetrze

powieką nie drgnie mimo warunków

nie sprzyjających – co tu ukrywać –

cenzor i ekspert od wizerunku

wciąż zapobiega, stale gotowy

pędzić jak super-man na ratunek

gdyby się choćby tylko zdawało

że atakuje coś wizerunek

jest jeden znany tylko wyjątek

wynikający z użycia trunków

o skuteczności dziewięć na dziesięć

według powszechnie znanych szacunków

i dyskutować w sumie nie warto

z podanym wyżej nieco wynikiem

cenzor i strażnik w jednej osobie

biednym jest gościem, alkoholikiem

160212

zanim kot łapą ziemi dotknie

nim kropla rosy spadnie

płatka sześciokąt się rozpłynie

wydarzy wtedy się dokładnie

między minutą, a godziną

oraz tu i tam, albo wcale

gdzieś w niezmierzonym Międzyczasie

i jak stal będzie tam już stale

160211

nic na świecie stałe nie jest

nic co cielesne, ani nic z ducha

gdzie wzrokiem sięgnąć od prawa i w lewo

na dół i w górę wszechrozpierducha

lub jak kto woli, uchem wrażliwym

wyjaśniający kręcenie nosem

trzysta sześćdziesiąt po pełnej sferze

jak by nie patrzeć jest wszechchaosem

kawałek prostej, planu złudzenie

gwiazd wodorowych stu konstelacja

mikrosekunda plus lat miliony

strun wybrzuszonych mistyfikacja

słowo 160124

przepiękne słowo raz dwa, trzy, cztery

z erem warczącym niczym wiertarka

(ta udarrowa, co oczywiste,

głośniejsza znacznie niż Frania-pralka)

konkurujące o palmę z innym

(wszak zawsze wielu jest pretendentów

do uwielbienia, pochwał, zaszczytów

mierzonych mocą słupków procentów)

zdumiewające treści zasoby

niosące w sobie oraz akcenty

masz, a gdy padasz znak dajesz jasny

że się skończyły już sentymenty