zza kulisa rymopisa

rymopis to nie poeta

po prostu wrażliwość nie ta

bo bywa, że do poety

nie przychodzi wena niestety

a dla rymopisa

to tylko kwestia przepisa

bierze rymopis swój wzórek

i potem jakieś słowo – choćby ogórek

następnie plecie wokół ogórka

bez żadnej nitki, bez sznurka

warkoczyk patateiczny

cóż sens – byle rytmiczny

więc co? i po co ten wpis?

a tak sobie…

Wasz rymopis ;)

ryzyka rymopisa

życie minowym polem bywa

kiedy się człowiek na rym porywa

chciałby o kumplach pisać spod Gdyni

ale co będzie, gdy ktoś rozkmini?

co zrobi biedny dokładnie wtedy

gdy rozszyfruje kod Antek z Redy?

i jaka będzie wtedy rozmowa

kiedy odgadnie Piotr z Wejherowa?

czy kiedyś jeszcze zagości w Rewie

jeśli połączą się nitki Ewie,

albo skapuje po głębszym rumie

taki, co nie chce, no bo nie umie?

ciężka dola rymopisa

oj ciężko mają rymopisy!

weźmy liryczny podmiot łysy

rymopis pisze: gość bez włosów

i z miejsca słyszy tuziny głosów

że cham, że szmata, łobuz i szuja

że jak tak można, że niech się buja

pisze rymopis o czaszki blasku

lecz nie zdobywa, biedny, poklasku

albo nadmienia, że włosów brak

i już ktoś woła: nie wolno tak

***

nielekko rymopisy mają

mimo, że bardzo wciąż się starają

rozważanka Janka

przysiadł był Jasio ranka pewnego,
jak co dzień zresztą, na klozecie
i prócz czynności miejscu typowych
dumał co znajdzie w internecie

czy go porażą nowiny nowe
czy nowych nowin porazi brak
pomyje czyją zaleją głowę
i co dziś wygra k**wa, czy f**k

czy ktoś zhejtuje rózgą po pięcie
za to co pisał, a czego nie
czy też pochwali niespodziewanie,
czy będzie dobrze, czy będzie źle?

a co dzień przyniósł? nie odgadniecie,
dla mnie to była też niespodzianka:
z powodów czysto ekonomicznych
przestał internet działać u Janka

i pokończyły się dylematy
nadszedł rozważań kres klozetowych
z powodów czysto ekonomicznych,
regulacyjnych i dostępowych

o pomaganiu

choćby czaszką w ścianę tłuc

czasem nie da się po-móc

ani we dnie, ani w nocy

nie udzieli się pomocy;

ani rankiem, ni w południe

nie pomoże człek, choć chudnie;

na wydechu i na wdechu –

i nie mówię tu o pechu,

o chwilowym spadku mocy,

ani braku ciepłych kocy,

czy niechęci, lub odmowie –

wprost wyjaśnię, zanim w głowie

czytelnika się narodzi

myśl, że o głuchotę chodzi,

albo inne przypadłości

(typu: brak umiejętności)

choćby czaszką w ścianę tłuc

czasem nie da się po-móc