najróżniejsi

nie wiedzieli, więc nie przyszli

szans nie mieli, by spróbować

by doświadczyć, by coś zmienić

by się zgodzić, lub zbuntować

choć wiedzieli, chociaż przyszli

choć słyszeli, choć się śmiali

przestraszyła wizja zmiany

sprzed startu się wycofali

przyszli, chociaż nie wiedzieli

uwierzyli bez dowodu

mimo, że było pod górę

poszli jak burza do przodu

kto kupi?

łysy, czyli nie ma włosów

głupi, czyli bez rozumu

wolny, czyli bez bagażu

pusty, czyli nie ma tłumu

kudłaty, czyli nie łysy?

rozumny, czyli nie głupi?

z bagażem, czyli nie wolny?

kto dziś tę logikę kupi?

para

parafraza, para wodna

się paranie polityką

parament razem z pikczersem

w parze z kulisów muzyką

paraliż i Paradyzja

parasol na parapecie

para – dwoje – kiedy myślę

o mężczyźnie i kobiecie

paranoja o poranku

paragwajskie paragony

parafina dla parafii

taki wierszyk poparzony

o chowaniu

chować można kury, świnki

i na zapas kromkę chleba 

ludzi, którzy już odeszli

(miejmy nadzieję do nieba)

przed złym wilkiem (mieć pod stołem

bezpieczną i tajną bazę)

wszystko ma sens, nie zaprzeczam

lecz po co chować urazę?

nic nie dzieli

gdybyś zajrzeć mógł do głowy

zobaczyć myśli kłębowisko

o którym mówisz półki, szuflady

zrozumiałbyś nieomal wszystko

przestałbyś dziwić się bez przerwy

i byś odrzucił porównania

oceny, mity wykształcenia,

stanowisk oraz praw z nadania

szaro na szarym byś zobaczył

że wszystko łączy, nic nie dzieli

że nie ma miejsca w środku nas

na będą mieć, mają i mieli

po środku

jedno słowo, jedna chwila,

nagły skręt od ruchu ręki

jedna myśl, jedna decyzja

odruch niczym światło prędki

zmiana wielka, lub brak zmiany

koniec, albo kontynuacja

jak loteria przymusowa

sądzisz, że to dywagacja?