o znajdowaniu

– w dziwnym się znalazłem miejscu –

powiedział do przyjaciela

– otworzyłem rano oczy

piątek był, albo niedziela

wszystko wokół tak jak wczoraj

bez zauważalnej zmiany

sufit, lampa, żona obok

w głowie cele oraz plany

sens się tylko gdzieś zagubił

i podziały gdzieś marzenia

odnalazłem mnóstwo czyichś

swoim nie dając spełnienia –

***

znalazł to czego nie szukał?

zgubił czego nie doceniał?

traci, ma zero, zyskuje?

spuści głowę, będzie zmieniał?

o rośnięciu

ciasto rośnie, dzieci rosną,

rosną drzewa oraz koszty,

rośnie serce, między ludźmi

rosną mury, albo mosty

nie ma chwili przerwy nawet

nieustannie gdzieś coś rośnie

a ty temu wciąż się dziwisz

ciągle nie dowierzasz wiośnie

a ty nadal pytasz czemu

inne dzisiaj to co wczoraj,

że zmieniło się po roku,

lub od rana do wieczora

za wczoraj

ilu by tam dni nie przeżyć

ilu nie zebrać medali

ile razy bęcki zebrać

wciąż jesteśmy tacy mali

i sekunda po sekundzie

i minuta po minucie

znów decyzję podjąć trzeba,

taki los gatunku „ludzie”

choć nos boli jak obity

chociaż ogłupiała głowa

już podniosłem się i idę

starą drogą, a od nowa

że uprzejme zapytanie

jak by tu zacząć…

bardzo lubię do Was pisać, lubię kiedy komentujecie wpisy, ba – lubię Waszą obecność nawet wtedy, gdy się objawia ino liczbami w statystykach, ale najwolałbym (piękne słowo, czasem zapominam, że takie bywało w użyciu) z Wami pogadać tak twarzą w twarz

mam pomysł następujący:

zapraszam chętnych na spotkanie w realu

żeby nie było tak, że będziemy na siebie spode ścian patrzeć jak gimnazjaliści na szkolnej zabawie na sali gimnastycznej, przygotuję specjalnie dla Was mały warsztat pt. „Inżynieria szczęścia”, sięgnę do mojego zawodowego zasobnika i trochę poopowiadam o tym jak marzenia zmieniać w cele, jak układać plany, które plany najlepiej do celu prowadzą (i co to jest to „najlepiej”), jak się nie poddawać w drodze do marzeń

wybiorę jedno-dwa przydatne na co dzień narzędzia, które Wam pokażę, kto będzie chciał poćwiczy od ręki, potem sobie pogadamy o tym i o owym, wszyscy na raz, albo w podgrupach, poznamy się, myślami pomieniamy, może namówimy na raz następny

całość będzie trwała ze dwie godziny – no, do trzech

24 kwietnia, po południu, dla ustalenia uwagi przyjmijmy, że od 17 (się potwierdzi na dniach, jeśli nie będzie kontrpropozycji godzinowych)

spotkamy się gdzieś w centrum Wwy, gdybym nie znalazł godnej darmowej miejscówki, złożymy się na wynajem sali + kawę / herbatę po max. 3 dyszki od łebka; może ktoś ciacho by jakieś zechciał przynieść (choćby poświąteczne), ja już dla córki jestem szczególnie dobry, żeby dziecię coś wypiekło ;)

kto chętny? kogo z Was będę miał okazję poznać osobiście, z kim się spotkać?

z którego kawałka chcielibyście narzędzie? myślałem o czymś z planowania działań, bo to fajne zabawki, ale się nie upieram :)

over

o kontaktowaniu

kontakt mili, jak wskazuje

gdy się przyjrzeć, nazwa sama,

jest pojęciem z bankowości

które ilustruje dramat:

konto owszem, ale puste

nagusieńkie nagim zerem,

bez debetu, lecz pośród kont

ewidentnym outsiderem

bywa, też, że w sprawie konta

bank się czasem kontaktuje

(może w banku widok aktu

kogoś bardzo denerwuje?)

***

tak, to wszystko jedna zgrywa

z palca ssana, a nie z faktów

życzę dzisiaj Wam z innymi

i sobą świetnych kontaktów :)

ustka w Ustce

wieczór ciepły, miasto Ustka

on i ona, i ich ustka

jeszcze moment, jeszcze chwila

skrzydeł jeden ruch motyla…

zanim skończy się przepustka

i zagości w sercu pustka

wraz ze smutnym wielce smutkiem

oraz łzawym smutku skutkiem

zanim znów się przyda chustka

osuszaczka i oszustka