otóż…

otóż mili powróciłem

znów mam zapał, znów mam siłę

i choć nieco mniej mam czasu

niż przed wyprawą do lasu,

przed postojem na uboczu

i wytchnieniem w cichej norce,

na maszt prosty i wysoki

wciągam jak dawniej proporce

 

nim odpowiem na komentarz

każdy jeden i z osobna:

dzięki, że poczekaliście,

że Was nie pożarła głodna

potworzyca, albo potwór

(taka na przykład Godzilla)

gdy się była przedłużała

na blogu milczenia chwilla :)

beza

jk by świt wyglądł gdyby

zczął się lfbet skrcać?

gdyby ubywło liter

czy by dło się przywrcć

sens wypowiedzinym kwestiom

by się z wciąż porozumiewć

słowem,  nie pustym dźwiękiem?

brzmieć, zmist tylko wybrzmiewć?

zadzwonił wujo (2)

zadzwonił wujo – zaczął pytaniem

grzecznym i typu, że jak się czuję,

a potem zaraz wziął mnie na spytki

czy innych wpisy ja komentuję

i owszem wuju – odpowiedziałem –

kiedy odnajdę coś ciekawego

i zapytałem: a tak właściwie

to wuj mnie o to pyta dlaczego?

wuj mi wyjaśnił sprawę natychmiast

jak to wuj, przy tym się zdenerwował –

bloga założył i mądrze pisze,

ale nikt jeszcze nie skomentował

wuju – rzuciłem – o niespodzianka

jakże wujowi bloga się pisze?

lecz usłyszałem głośny zgrzyt zębów,

a oprócz zgrzytu to tylko ciszę

wuj wybuchł wreszcie słowem: łobuzie,

na twoje zdanie też wujo czeka,

potem coś jeszcze był wujo krzyczał,

żeby nie wkurzać starego człeka

więc nie wkurzałem, milczałem dzielnie

bo nie wiem jak mu mam wytłumaczyć,

że skoro nie wiem, że bloga pisze

nie wiem też jak ślad swój mam zaznaczyć

adresu nie znam, Ci co czytacie,

i nie wiem nawet o czym wuj pisze,

ale mam prośbę o komentarze

wujowych wpisów (mówię, nie krzyczę ;))