wigilijnie

nim się człowiek zorientował

rok upłynął w pędzie dzikim

znów Wigilia i choinkachoinka

karp, opłatek, prezenciki

 

postuluję wobec tego

i gorąco apeluję

odpocznijmy w bliskich gronie

dla przykładu sam hamuję

 

na bok złóżmy sprawy ważne

te projekty i biznesy

co bez przerwy spać nie dają

których wokół mamy przesyt

 

życzę ciszy i spokoju

świec płomyków w barszczu drgania

kolęd, śmiechu, zdrowia, śniegu (!)

kończąc pięknie w pas się kłaniam

indywidualnie

omotany własną chmurą

w kasku oraz w okularach

przekonany o swej racji

podekscytowany, w stanach

kiedy wszystko zrozumiałe,

gdy zakładać nic nie trzeba

biegnę ślepy, nie wiem dokąd

całkiem nieświadomy nieba

pierwszy jubel

zanim się zorientowałem

zanim rozpisałem pióro

zanim z muzą się spotkałem

zanim zrozumiałem z którą

zanim się dogadaliśmy

zanim zesłała pomysły

zanim wreszcie je spisałem

zanim mi złudzenia prysły

tu zanimów przerwę tok

LIMERYKI MAJĄ ROK!

po

po kilkudziesięciu miesiącach

zamiast garnka i pokrywki

niby całkiem przypadkowo

Wacuś smażył sobie grzybki

na patelni, na oleju

rzepakowym jak należy

smażył Wacuś grzybki sobie

potknął się i łbem uderzył

o otwarte drzwi od szafki

któż do licha je zostawił?!

Wacuś? przecież grzybki smażył

ktoś się inny brzydko bawił

po kilkudziesięciu miesiącach

chyba tak jak Wacuś zrobię

po co? czemu? co właściwie?

ech, usmażę grzybki sobie

poza wymiarami

gdybym zobaczył czego nie widzę

doświadczył tego co niepojęte

poznał sąsiadów i gospodarzy

zrozumiał proste zasady święte

gdybym krok zrobił bardziej świadomy

i myślą przebiegł poprzez wymiary

co by zostało z tego co znane

czym byłby zasad garnitur stary?