rób co chcesz

chcesz narzekać, to narzekaj

chcesz się bawić, baw się świetnie

chciałbyś bekać, proszę bekaj

nie chcesz nocą, to rób we dnie

chcesz sukcesów, miej ich mnóstwo

chcesz zarobić, milion zarób

nie wiesz jak to masz osiągnąć?

siądź na tyłku, się zastanów ;)

bilans

czego byś nie zaplanował

jakim sprytem nie wykazał

gdzie zapasów byś nie schował

na co byś uwagę zwracał

jak się starał i napinał

i był dzielny niczym heros

wzór cnót wszelkich i tak dalej

bilans musi wyjść na zero

siedzi

dwie mile pod skorupą lukru

głęboko w środku, gdzie nikt nie widzi

z dala od gwaru świata i bliźnich

siedzi i szydzi

 

o pół mikrona nad lewą ręką

cztery atomy od serca w prawo

i ćwierć sekundy zanim pomyśli

siedzi i bije brawo

przeciwfazy

jak cosinus do sinusa

jak cotangens do tangensa

jakby złączyć plus z minusem

jakby z piwnicy na piętra

niczym białe przeciw czerni

niczym suche do mokrego

nieruchome chociaż tętni

nic już nie rozumiem z tego

szuka pracy

przeczytałem dzisiaj rano

dziwne nieco ogłoszenie:

za pieniądze bardzo chętnie

w to co zechcesz się zamienię

 

mogę stać się linoskoczkiem

żółtą tykwą (taką dynią)

klockiem lego, czapką z daszkiem

młotkiem, albo aspiryną

 

w dziesięć sekund przepoczwarzę

i przekształcę się w motyla

wydasz rozkaz, a ja latał

będę i jak trzmiel zapylał

 

zbudowało mnie ogromnie

owo dziwne ogłoszenie

swoim końcem wyrazistym:

tylko w świnię się nie zmienię

zawijacze

zawinęli – nie do portu

nie pod kołdrą, nie buchnęli

nie sztandary, nie interes

nie dla chwały, ni idei

 

nie za darmo, nie z ochotą

nie w podskokach, nie z radością

nie dla kumpli, nie dla mamy

nieudolnie, nie z godnością

 

sam w ich ślady bym był poszedł

optymizmu nie utrzymał

gdybym osiem godzin dziennie

w knajpie naleśniki zwijał