modlitwy Janka

odpoczynek i lenistwo, to marzenia pana Janka

ach, by móc je praktykować, co wieczora, co poranka

modlił się Jan bez ustanku – by go praca nie niszczyła

by inwencja, pomysłowość, kreatywność, aby siła

towarzyszyły mu ciągle, bez najmniejszej nawet przerwy

dając radość, satysfakcję i by mocy tej rezerwy

Jan w odruchu serca pięknym wykorzystywał dla ludzi

aż pewnego w środę ranka, kiedy Jasio się obudził

patrząc na pełen kalendarz otępiałym nieco wzrokiem

mruknął – za czym to ja głupi zatęsknić śmiałem przed rokiem?

za spokojem, za zadumą, za refleksją i za ciszą

czy adresaci mych modłów aby całkiem dobrze słyszą?

tak – głos z góry odpowiedział – tak Janeczku, każde słowo

czego chciałeś, to dostałeś, to spełniło się wzorowo

z opowiastki przytoczonej niechaj płynie stara prawda

nim poprosisz pomyśl chwilę, by cię nie spotkała twarda

nieugięta, konsekwentna i bolesna rzeczywistość

Janku korzyść weź z nauki, nie na dziś, ale na przyszłość

człowieku!

z rzeką byś się nie pokłócił

górze wyrzutów nie robił

wiatru jak wiać nie pouczał

ale siebie? Boże drogi

i o świcie i wieczorem

za pomyłkę, za marzenia

za opinie innych ludzi

karałbyś, poprawiał, zmieniał

jedź i patrz

pośród ździebeł i badyli

dwie jak spod stalówki kreski

błyszczą odbijając

niebieski świat

między błotem i kamieni stertą

czasem rozgniecioną

żóltą głową podniesioną

świeci kwiat

tuż zza płotu, z dwu metrów

dziecko macha ręką

czeka na odpowiedź

daj

kroplo

dzisiaj jesteś na dnie morza

zwiedzasz, płyniesz i stanowisz

jutro z falą, za rok z deszczem

oprócz bycia nic nie robisz

 

pojmij – zawsze jesteś sobą

i na zawsze już zostaniesz

zmieniaj, chociaż nic nie zmienisz

trwaj, delektuj się tym trwaniem