całkiem bez tematu

bez tematu, za to piórem

które wyszarpałem rano

wprost ze skrzydeł pegazowi

kiedy mu dawałem siano

 

nie przeczuwając ryzyka

i nie przewidując burzy

spodziewałem się – nie powiem

fascynującej podróży

 

wędrówki po zakamarkach

lotnej myśli, unoszenia

analogii i metafor

i przenośni i natchnienia

 

jednak mimo pięknych oczu

(ciemny brąz, duże, wilgotne)

pegaz nie był zbyt przyjazny

w skrócie: zeźlił się okropnie

 

i rozpocząłem wędrówkę

z całkiem sporym przyspieszeniem

pegaz wierzgnął z szybko, zgrabnie

cud, że trafił mnie w siedzenie

 

choć historia bez tematu

lecz ją skończę bardzo ładnie

morał prosty z tej powiastki

że narzędzi się nie kradnie

pretorianin

ktoś powiedział, że rotarianie to szlachetni goście, których warto naśladować

Zdobek szybko wywalczył silną pozycję wśród pretorian swego pana

tak na początek

bo to przecież prawie to samo?

gdzie ja jestem?

płynę po powierzchni kuli

cel za linią horyzontu

jestem tu bez chwili przerwy

czy znikam w magicznym bąblu?

 

może wsiąkam w nieskończonym

ciągu chwil, w wężu fraktali

żyję snem lub innym życiem

chociaż widać mnie z oddali?

 

czy mnie nie ma gdy nie jestem

świadom co się wokół dzieje?

czy też jestem nieobecny

powiedz zanim oszaleję

miłość dzieci do rupieci

na najwyższej w szafie półce

zaraz obok kapelusza

stary szalik z wełny tęskni

no i jak, już to cię wzrusza?

 

a w spiżarce w samym kącie

stary sagan jest bez ucha

czy ci smutno jest, że para

z tego gara już nie bucha?

 

koło si-di i em-pe-trzy

zostawiony bez pamięci

stary klaser zakurzony

czy się łezka w oku kręci?

 

tylko rzeczy nas wzruszają?

żarty to, czy czary mary?

człowiek zaś jest niepotrzebny

gdy ma zmarszczki i jest stary?

w drodze 9

cztery kroki od dziękuję

dwa westchnienia obok troski

piętro wyżej niż współczucie

odrzucając błędne wnioski

pozbawieni uzasadnień

oraz cierni powinności

wciąż ciekawi swoich pragnień

ciągle w drodze do radości

gałęzie

jeszcze takie wyraziste

bez podtekstów i półcieni

na tle nieba rozpostarte

jak korzenie matki ziemi

przygotowane do wiosny

lont zielony już się tli

do wybuchu coraz bliżej

pojedyncze dni