teza pralnicza

jak wiadomo to z historii

zwykła sprawa, żaden cud

tam gdzie żyją ludzie

musi być i brud

 

trochę łajna, ździebko błotka

tutaj słomka, tam papierek

stare auto, zbite lustro

przestarzały komputerek

 

może więc powszechna moda

na publiczne brudów pranie

dowodzi, że społeczeństwo

się rozwija niesłychanie?

senność

biedna moja dolna szczęko

och nieszczęsne twe zawiasy

skrzypią dziś niemiłosiernie

ciężkie przyszły na cię czasy

 

hej powieki umęczone

spadające niczym liście

nie ma w was za grosz kondycji

chociaż nie zawiniłyście

 

siły nie mam by wymienić

członki objęte cierpieniem

zanim nad biureczkiem zasnę:

proszę o wyższe ciśnienie

menu

przestraszyła mnie gazeta

swym tytułem wielkim czarnym

mniejsza o treść, znów poczułem

że los mój co najmniej marny

 

złe nowiny jak specjalność

szefa kuchni szalonego

serwowane całą dobę

jak to strawić mam kolego?

 

przepis prosty – zmień jadłospis

wybierz co chcesz w serce brać

co ma być jak mówią mędrcy

i tak będzie – zdążysz się bać

miastu w sukurs

opiewali wonne kwiaty

lasy mroczne i polanki

wodospady, łąki, góry

spokój i ciche poranki

 

o ptaszynach rymy wili

o niedźwiadkach i zajączkach

listkach, liskach i borsukach

o motylkach i o bączkach

 

a gdzie hymny o spalinach

czemu jest ich aż tak mało?

nie chce pisać nikt o korkach

lub jak śniegiem zasypało

 

o tym, że miasto jest głośne

i że nigdy nie zasypia

że jest ciasno i jak rano

ciężko czasem się oddycha

 

i że mimo przeciwności

można kochać w tłumie życie

w betonowym labiryncie

czuć się świetnie, znakomicie

s t o

ha ha ha i ho ho

ten wpis ma numer sto

ho ho i hi hi hi

kolejny jubel już mi się śni

hi hi i he he he

naprawdę cieszę się

he he i hu hu hu

jutro zapraszam was też tu

straszne duchy

stoi na parapecie doniczka

w niej kwiatek suchy

czemu usechł

bo w kwiatku

mieszkają straszne duchy

 

gdyby kwiatka podlewać wodą

rósłby, dodawał otuchy

lecz lepiej

by był dowodem

że gdzieś tu mieszkają duchy

 

pamiętam co poniedziałek

podnosząc głowę z poduchy

by sprawdzić

czy umiera

jak umrze to wyjdą duchy

 

a gdybyś z konewki go podlał

na moje rozkazy był głuchy

pół szklanki doleję

niech zgnije

gdy padnie uwolnią się duchy

 

te duchy są wyjątkowe

demony mojej racji

im spać nie pozwalam

nie wolno!

muszę mieć argumenty

przy kolacji