odsunąłem rano szafkę
i znalazłem tam agrafkę
starą dawno zapomnianą
zakopaną w pył i kurz
i się strasznie zadumałem
punk’s not dead
jeszcze, czy już?
blog rymowany
odsunąłem rano szafkę
i znalazłem tam agrafkę
starą dawno zapomnianą
zakopaną w pył i kurz
i się strasznie zadumałem
punk’s not dead
jeszcze, czy już?
powiedz – to granica
a kreskę nadepnę
pokaż niezdobyte
będzie zdobywane
wezwij autorytet
i świętą tradycję
ja posłucham serca
ominę lub złamię
powiedz, że nie wolno
a zapytam czemu
pokaż tych co padli
od nich chcę się uczyć
wezwij bogów kolein
utartych sprawdzonych
ja posłucham, wybiorę,
będę dalej kluczyć
jest taki jeden wyraz śliczny
choć dobrze nie wiem co on znaczy
lubię go użyć gdzieś w towarzystwie
bo wtedy patrzą na mnie inaczej
w słowniku opis cholernie trudny
koledzy mało mi wyjaśnili
jeszcze próbuję, ale wybuchnę
wybuch i zaraz po krótkiej chwili
nikt mnie nie lubi, ani nie kocha
nic nie potrafię, strasznie się boję
dziś siedzę w domu, zasłaniam okna
nie cierpię ludzi, nie wiem co zrobię
wstyd mi okropnie, znowu to samo
od teraz będę super logiczny
i świat podbiję do poniedziałku
jest taki jeden wyraz śliczny
przyszła wreszcie taka chwila
kiedy miłe obowiązkiem
stało się dość uciążliwym
a nie najwspanialszym kąskiem
pan Barnaba był zdziwiony
choć go inni ostrzegali
ale myślał, że to zazdrość
i że tacy oni mali
jeśli lubię – kombinował
to na świecie żadna siła
nie obrzydzi mojej pasji
choćby i największa była
przegrał jednak pan Barnaba
walkowerem i do zera
choć go kochał przeogromnie
porzucił zawód kipera
Broda mamrotał
Piotr potakiwał
Mikołaj śpiewał
Paweł się kiwał
Artur polewał
Marek marudził
Rafał odpadał
nikt się nie nudził
wyobraź sobie, że Twoja kawa
w kubeczku, prosto z ekspresu
dla kogoś może jest oceanem
ogromnym światem bez kresu
wyobraź sobie, że kiedy kawę
łyżeczką powoli mieszasz
to jego plany (no, tego kogoś)
definitywnie przekreślasz
wyobraź sobie, gdy kończysz kawę
siedząc za stołu rogiem
dla tego kogoś – co go nie widzisz
TY jesteś okrutnym bogiem