sześć cztery zero trzy

powiedz – to granica

a kreskę nadepnę

pokaż niezdobyte

będzie zdobywane

wezwij autorytet

i świętą tradycję

ja posłucham serca

ominę lub złamię

 

powiedz, że nie wolno

a zapytam czemu

pokaż tych co padli

od nich chcę się uczyć

wezwij bogów kolein

utartych sprawdzonych

ja posłucham, wybiorę,

będę dalej kluczyć

neurotyczny

jest taki jeden wyraz śliczny

choć dobrze nie wiem co on znaczy

lubię go użyć gdzieś w towarzystwie

bo wtedy patrzą na mnie inaczej

 

w słowniku opis cholernie trudny

koledzy mało mi wyjaśnili

jeszcze próbuję, ale wybuchnę

wybuch i zaraz po krótkiej chwili

 

nikt mnie nie lubi, ani nie kocha

nic nie potrafię, strasznie się boję

dziś siedzę w domu, zasłaniam okna

nie cierpię ludzi, nie wiem co zrobię

 

wstyd mi okropnie, znowu to samo

od teraz będę super logiczny

i świat podbiję do poniedziałku

jest taki jeden wyraz śliczny

Barnaba

przyszła wreszcie taka chwila

kiedy miłe obowiązkiem

stało się dość uciążliwym

a nie najwspanialszym kąskiem

 

pan Barnaba był zdziwiony

choć go inni ostrzegali

ale myślał, że to zazdrość

i że tacy oni mali

 

jeśli lubię – kombinował

to na świecie żadna siła

nie obrzydzi mojej pasji

choćby i największa była

 

przegrał jednak pan Barnaba

walkowerem i do zera

choć go kochał przeogromnie

porzucił zawód kipera

wyobraź sobie

wyobraź sobie, że Twoja kawa

w kubeczku, prosto z ekspresu

dla kogoś może jest oceanem

ogromnym światem bez kresu

 

wyobraź sobie, że kiedy kawę

łyżeczką powoli mieszasz

to jego plany (no, tego kogoś)

definitywnie przekreślasz

 

wyobraź sobie, gdy kończysz kawę

siedząc za stołu rogiem

dla tego kogoś – co go nie widzisz

TY jesteś okrutnym bogiem