rarytas świąteczny

cztery deka margaryny

kilo mąki, dwa łososie

wór rodzynek, łyżkę octu

miej to wszystko razem w nosie

razem z mopem i zmywakiem

kursem po papier z gwiazdkami…

nie zawracaj sobie głowy

(serio radzę!) drobiazgami

wciągnij nosem woń choinki

złagodź trochę rysy twarzy

wpuść nadzieję wprost do serca

czekaj… samo się wydarzy :)

mazurek

opowiadam tę historię

ku nauce i przestrodze

byście kiedyś nie zdziwili

bardzo się na życia drodze

słyszałem już sto teorii

na temat nazwy mazurka

lecz niestety każda jedna

to wyssana z palca bzdurka

tak naprawdę: przed wiekami

żyła sobie pewna mama,

facet jej walczył na wojnie

dzieci więc chowała sama

a dokładnie dwóch bliźniaków,

synów (bo nie miała córek)

i tym synom bardzo często

jeść dawała z chlebem żurek

starszy bliźniak (o minutę,

no najwyżej minut cztery)

łobuz był i często ludzi

doprowadzał do cholery

bliźniak młodszy był spokojny

(istne przeciwieństwo brata)

i sepleniąc (bo seplenił)

do mamy na skargę latał

a, „ze Jezy dał po nosie”

(starszy miał na imię Jurek)

albo czasem w sprawie żuru

„mamo! Jurek mój ma zurek!”

i stąd wzięły się mazurki

na osłodę dla młodszego,

ot i cała tajemnica –

od dziś się trzymajcie tego :)

baba piaskowa

tak od wieków się przyjęło

że przy stole wielkanocnym

jeśli już się czegoś życzy

to z rozmachem, takim mocnym

nie ma miejsca na półśrodki

na „ciut lepiej”, „odrobinę”

jeśli życzysz, to w życzeniach

obdarujesz fest rodzinę

jeśli życzysz, to w życzeniach

pewnie chętnie sypniesz groszem

(oczywiście wirtualnie

nie w gotówce, ależ proszę!)

a pieniążki jak wiadomo

się kojarzą ze skarbami

które zwykle są gdzieś skryte

za górami, za lasami

często leżą gdzieś w sezamie

na pustyni (rzadziej w lesie)

to są sprawy oczywiste

o nich wręcz powszechnie wie się

mało jednak kto kojarzy

(jeśli już to raczej mali)

że piaskowe owe ciasto

jest wspomnieniem Baby Ali

nie kobiety przysadzistej

nie kafara do wbijania

ale właśnie Ali Baby

nic już nie mam do dodania ;)

woda na gorąco

nabierz zimnej wody tyle

co potrzeba ci gorącej

albo odrobinę więcej

lecz niedużo, moje Słońce

nalej wody do czajnika

do rondelka lub garnuszka

niech w zbiorniczku pozostanie

wolna przestrzeń (pół paluszka)

teraz postaw na palniku

czajnik, rondel lub garnuszek

używając od naczynia

ucha albo obu uszek

gdy gotować chcesz na gazie

przekręć kurek, przyłóż iskrę

z zapalarki, lub zapałkę

co jest chyba oczywiste

czekaj potem do tej chwili

gdy się mocno wzruszy woda

co oznacza, że gotowe

że już można wodę podać

z czym? na przykład woda dobrze

komponuje się z herbatą,

całkiem nieźle robi ona

także pyzom i ziemniakom

jest niezbędna – że tak powiem

do ugotowania zupy

zanim zupę wam opiszę

proszę przygotujcie krupy

bigos

– jaki ty masz tutaj bigos! –

zawołała kiedyś ciotka,

gdy zobaczyła mój pokój

– co cię chłopcze w życiu spotka 

jeśli nawet małej klitki

nie masz ochoty posprzątać?

jak od losu dobrych skutków

będziesz śmiałość miał zażądać? 

opuściłem głowę no i

nie powiedziałem ni słowa

bo by ciocia ma szlachetna

wywód zaczęła od nowa 

dzisiaj wdzięczny jestem wielce

wymienionej ciotce mej –

niespodzianie, jak dar z nieba

przepis bowiem mam, że hej 

składniki podam z pamięci

(przecież lata już minęły)

mam nadzieję, że starczy tych

co wspomnieniem przypłynęły 

rozrzuć stos kartek na biurku

długopisy i ołówki

trochę kaset (znaczy CDków)

kombinerki oraz śrubki 

dorzuć jakąś lutowniczkę

na wpół rozkręconą lampkę

turystyczny telewizor

stosik ciuchów na kanapkę 

połóż równo, lecz w pośpiechu

potem je przemieszaj ładnie

i nie przejmuj się kompletnie

jeśli coś na ziemię spadnie 

dopraw całość warstwą kurzu

bo choć nie jest bardzo zdrowy

to bez niego jest do kitu

każdy bigos pokojowy