klepacz tyłków

jakoś trzeba cykl „Zdziś” zamknąć

zwieńczyć godnie moc wysiłków

może nawet dobrze wyszło,

że właśnie klepaczem tyłków?

nie prezesem, nie pilotem

nie nadzorczej rady członkiem

lecz klepaczem, bo wiadomo –

tyłek bywa pod ogonkiem

a ogonek, to kolejka

która właśnie się skończyła

koniec kropka, mam nadzieję

że się bardzo nie dłużyła

księgarz

czasem budzę się spocony

oraz z krzykiem na granicy

gardła oraz otoczenia,

a idącym wprost z tchawicy

gdy mi we śnie się pojawia

czarna jako krucy czarni

wizja na temat zamknięcia

ostatniej w świecie księgarni

a to smutna uroczystość,

gdy ostatni czytelnicy

pozostają porzuceni

jak pies biedny na ulicy

już im teraz książkę wolno

kupić wyłącznie w pakiecie

z bokserkami oraz bułką

w wielobranżowym markecie

i ostatni księgarz płacze

(właśnie jego płacz mnie budzi)

jak mam po śnie roztrzęsiony

wyjść radosny między ludzi?

galwanizer poligraficzny

musiałem udać się do źródeł

bo wyobraźnia – chociaż ćwiczona

zastrajkowała, groziła nawet,

że szybciej pęknie, albo i skona

a źródła mówią takimi słowy

że łapię drugie, a czasem trzecie

i co mam zrobić z galwanizerem?

może na koniec (*) mi pomożecie?

 

(*) bo galwanizer od końca trzeci

więcej zawodów nie będzie dzieci ;)

bandażysta ortopedyczny

to dopiero jest zadziora

czupiradło i zakała

uparciuszek nadzwyczajny

i uparta nędza mała

nie konkretny, lub konkretna

nie osoba, ale fach

który krwi mi tyle napsuł

(słowo daję), że aż strach

chyba ze dwadzieścia razy

z marszu oraz po namyśle

próbowałem go opisać

ale pomysł po pomyśle

był odpadał, był upadał

albo padał wprost na twarz

a więc teraz bandażysto

tę laurkę tutaj masz

skoczek spadochronowy

to być dopiero musi zabawa

(sam nie sprawdziłem z powodu lęku)

tak sobie z góry do dołu spadać

i wracać z ciszy do świata dźwięków

czuć pęd powietrza dziki na twarzy

patrzeć pod innym kątem na sprawy

ptaki rozumieć (te latające)

marzyć by w końcu móc dotknąć trawy