literat

litera składa litery

w wyrazy, a potem w zdania

poprawia je i przestawia

aż nie ma nic do dodania

literat nie szaradzista

nie wstawia liter w kratki

chyba, że w chwili słabości

i pustej literatki

bagażowy

gdyby zawody miały kolory…

przyszło mi dzisiaj rano do głowy,

że bagażowy – na dwieście procent

miałby kolorek ciemnobeżowy

nie krwista czerwień, nie zieleń wiosny

nie błękit nieba, nie żółć kurczaczka

żaden z wariantów mi nie pasuje

gdy przed oczami jawi się paczka

paczka w papierze typu „pakowy”

związana sznurkiem w przemyślny sposób

tak, że rozwiązać może ją tylko

jedna, dwie może, na dziesięć osób

gdyby zawody miały kolory…

a, może lepiej, że ich nie mają?

że się profesje wszystkim dokoła

w oczy natychmiast nie rzucają?

impregnator drewna

na początku ze nasionka

rośnie malutka roślinka

potem krzepnie coraz bardziej

(znaczy, zbiera się w niej siłka)

następnie się rzecz wyjaśnia

że to nie kwiat jest, nie krzaczek

tylko drzewo pełną gębą

(że tak tutaj rzecz zaznaczę)

wreszcie drwal zamienia drzewo

sprawnymi ruchami w drewno

od czego nie ma powrotu

(podkreślę: wiem to na pewno)

i na koniec, by wykluczyć

opcję typu „drewna gnicie”

pojawia się impregnator

(ot całe, na dziś, odkrycie)

spawacz

bo spawanie to psze państwa

nie jest ni sport, ni zabawa

trzeba nieźle się napocić

gdy się dobrze chce pospawać

czy gazowo, czy też łukiem

nigdy nie ma, że ten tego

spawanie nie przypomina

znakowania jaskółczego

tłumacz

i weź człeku tu wytłumacz

co w robocie robi tłumacz

po pierwsze to on rozumie

po drugie w głowie przetwarza

po trzecie (już!) komponuje

i kompozycję odtwarza

a gdy jest tłumaczem takim

co tłumaczy w obie strony

proces, ten co widać wyżej

jest jak gdyby odwrócony

odtwarza kompozycję

usłyszaną w swojej głowie

potem ją dekomponuje

czasami słowo po słowie

następnie ubiera w słowa

co wyszło z dekompozycji

wreszcie mówi, albo pisze

w zależności od pozycji

tak by sprawa wyglądała

w telegraficznym skrócie

czy to wiele wyjaśniło?

cóż, mieszane mam uczucie

gleboznawca

gleboznawca, z gleboznawcą

nawet kiedy są po pracy

wciąż o glebach rozmawiają

bo nie potrafią inaczej

o rędzinach, czarnoziemach,

regurach, smonicach, madach

tak się dzieje regularnie,

ja nie mówię o napadach

o atakach wyjątkowych

sporach o klasyfikacje

(płowe, czy cynamonowe?)

w których każdy ma swą rację

fakt, że trochę tu się zgrywam

i maskuję swą niewiedzę

w kwestii gleb, ale po prostu

tak głęboko w nich nie siedzę