tak myślę, co by tutaj napisać
by nie rozdrażnić czasem fryzjera
bo fryzjer kiedy bardzo nie w sosie
może znienacka ostrzyc do zera
pal jeszcze licho, gdy całą głowę
co, kiedy w nerwach taki biedaczek
rach-ciach maszynką z warkotem groźnym
wystrzyże tylko meridian-szlaczek?
a więc fryzjerze, piszę jak umiem
moc słów serdecznych o trudzie twoim
bolących nogach (bo chyba bolą,
kiedy się w pracy bez przerwy stoi)
o twych zmaganiach z tępą golarką,
szczotką, suszarką oraz grzebieniem
i odżywkami, szamponem, żelem
farbami (więcej już nie wymienię)
cóż jeśli mimo intencji szczerych
z mego powodu kiepsko się czujesz
gól, strzyż, na zero, albo na siedem
bardzo się raczej nie napracujesz