topiarz

otwieram rano mój spis zawodów

i chociaż siedzę – staję jak wryty;

oczy przecieram, bo nie potrafię

uwierzyć oczom w topiarza fryty

poniżej topiarz mas mineralnych

o kroczek przed topiarzem (od) szkła;

czyli, że topiarz choć niebanalnie

brzmi, jednak jakiś sens w sobie ma!

– gdyby był jeszcze topiarz marzanny…

z trudem zaczyna działać logika,

lecz w tym momencie mi wujek Gugel

podsuwa opis od szkliw hutnika

biegły rewident

choć zasadniczo biegły rewident

analizuje sprawozdania

(lub jak to mówią: audytuje,

efekty innych księgowania)

i by się mogło komuś wydawać

że rewidentów jest w sumie mało

ze smutkiem stwierdzam jednak niestety

że źle się komuś „by wydawało”

bo gdy rozejrzeć się dookoła

szczególnie w życiu (że tym publicznym)

biegłej rewizji własnych poglądów

przypadków mamy zbiór bardzo liczny

hodowca

hodowca – co oczywiste –

hoduje jak opętany

bydło, drób, konie, ptaki

albo inwentarz mieszany

jeść daje i pić hodowca

(o ile pić trzeba dawać)

wszystko jest cacy i pięknie

(tak mogłoby się wydawać)

lecz jedno mnie niepokoi

i ciąga myśl po manowcach

czemu nie hodkoń, hodkura,

hodryba, tylko hodowca?

fototechnik

kiedy zajrzę do szuflady

do nienowych dokumentów

(czasem robię tak dla sportu

oraz trochę z sentymentów)

gdy dokopię się do świadectw

znajdę czasem zdjęcie smyka

(czyli mnie), upieczonego

świeżutko elektronika

i patrzę trochę zdziwiony

tempem w jakim czas umyka,

od tej chwili utrwalonej

w postaci foto-technika