duchowny

gdyby nie zadawać pytań

gdyby się nie zastanawiać

gdyby nie bać się o jutro

gdyby tylko się zabawiać 

gdyby nie było cierpienia

okrucieństwa i miłości

gdyby wszystko było jasne

i bez cienia wątpliwości 

gdyby wystarczało siły

gdyby się beztrosko żyło

gdyby zmarszczki nie bolały

to duchownych by nie było

metrolog

ciągle pamiętam ten zapał

i pamiętam, że był wielki

gdy mi kiedyś wujek przyniósł

linijkę i dwie ekierki 

i powiedział – teraz smyku

możesz śmiało mi uwierzyć

co byś tylko w domu zechciał

to natychmiast możesz zmierzyć 

szczęście moje było wielkie

stół zmierzyłem, okno , ścianę

ale cieszyć się zbyt długo

nie było mi jednak dane 

bo mnie sąsiad uświadomił

że daremne są wysiłki

nie da zmierzyć się wszystkiego

wykorzystując linijki 

coś tłumaczył mi o prądzie

o natężeniu, napięciu

o czym mówił zrozumiałem

po latach mniej więcej pięciu 

później się dowiedziałem

(bo na raz nie dałem rady)

że są różne miar jednostki

i jednostek tych układy 

namierzyłem się niemało

nie raz brała mnie cholera

ale taki los niestety

jest przyszłego inżyniera 

a dziś myślę i przyznaję

że myśl miła jest i błoga

że już za mną aktywności

typowe dla metrologa

szef kuchni

niemal każdy dziś gotuje

czy z przepisu, czy też z głowy

w domu, w radio w telewizji

kuchnia to temat topowy 

jakieś przedziwne konkursy

kto wykarmi więcej ludzi

kto obierze lepiej marchew

kto się przy tym nie pobrudzi 

rosną nowi celebryci

od rondelka i chochelki

i nakręca się spirala

i uderzają bąbelki 

umiesz ugotować jajko?

możesz zostać mistrzem świata!

ganiać kuchty w Sheratonach

Radissonach i Hyattach 

a tymczasem rzeczywistość

bywa bardzo prozaiczna

monotonna, powtarzalna

i niezbyt fotogeniczna 

tu coś zwiędnie, tam wykipi

lub przypali się schabowy

czegoś braknie, ktoś ma doła

wariactwo i zawrót głowy 

zanim zaczniesz w wyobraźni

gwiazdą być w kuchmistrzów tłumie

odejdź od telewizora

sprawdź co w kuchni zrobić umiesz

woźny

gdy zaczynałem naukę

był w mej szkole – bardzo groźny

(tak myślałem, bo miał wąsy)

pan Kazimierz, szkolny woźny 

wszyscy bali się go bardzo

w szczególności kiedy rano

tarcze sprawdzał u drzwi szkoły

(bo z tarczami nie chadzano) 

starsi chłopcy ostrzegali

żeby z woźnym się nie kłócić

bo on na złość czas klasówki

o połowę może skrócić 

lecz to wszystko były plotki

dowiedziałem się przypadkiem:

pan Kazimierz miał dwie wnuczki

i był ukochanym dziadkiem 

a że wąsy? ech czort z nimi

sam je dzisiaj czasem noszę

i nie jestem wcale groźny?

jak to jestem?!?! luuuudzie, proszę…

obuwnik

całe życie człek się uczy

z przeróżnymi wynikami

zgodnie z planem lub przypadkiem

(tak miałem z obuwnikami) 

uroczyste daję słowo

że bym nie wpadł na to sam

że są różni obuwnicy

proszę panów, proszę dam 

więc miarowi – obuwają

najbogatszą klientelę,

zdarza się, że zrobią także

parę butków na wesele 

przemysłowi – we fabryce

produkują butów setki

wycinają, podklejają

przyczepiają podeszewki 

ortopedycznych z kolei

takie jest zajęcie główne

zrobić butki jeśli człowiek

nogi ma nie całkiem równe 

całe życie człek się uczy

każdy dzień mu coś przynosi

a kto nie chce w to uwierzyć

ten zalicza się do łosi

administrator

kto zarządzi tak jak trzeba

dobrem, które ma pod sobą?

i wykazać się potrafi

nieprzeciętnie sprawną głową? 

kto przewidzi przyszły problem?

kto do niego nie dopuści?

zapobiegnie i ochroni?

administrator, a juści! 

czy to system na komputer

baza danych, nieruchomość

to administrator rulez!

vivat aśćka lub jegomość!