muzyk

drogie dziatki – w tym odcinku

(co z tytułu już wynika)

będziecie mogły poczytać

ciut o zawodzie muzyka 

rymowankę dedykuję

owym dziatkom w szczególności

które już na flecie grały

utwór „Oda do radości” 

i na mocy swych doświadczeń

często świeżych bardzo jeszcze

widzą przyszłą swą karierę

która ekscytacji dreszcze 

wywołuje, na ramionkach

a przede wszystkim na pleckach

(jak to mówi się na plecy

kiedy należą do dziecka) 

gratuluję wam pomysłu

obiecuję być kibicem

mam nadzieję, że niedługo

waszym kunsztem się zachwycę 

proszę tylko was o jedno

byście pod uwagę wzięły

że muzyka to ćwiczenia

i choć Odę w pół niedzieli 

udało się opanować

żeby w szkole dostać maksa

to bez ćwiczeń się przydarzyć

muzykowi może kraksa

antykwariusz

dzisiaj z wami się podzielę

swym pomysłem dosyć nowym

nowym – chociaż z definicji

muszę przyznać oldschoolowym 

otóż: bardzo lubię książki

lubię czytać je, dotykać

i przeglądać, i wertować,

i otwierać, i zamykać 

a tu dookoła nowe

nie ma książek, booki same

do słuchania, lub co gorsza

podigitalizowane 

ach, odnaleźć połączenie

mojej pasji i zawodu

(wszak coś w życiu robić trzeba

żeby nie przymierać z głodu) 

może więc osiądę w miejscu

w którym książki mają duszę?

może czas wyjąć baterię

i zostać antykwariuszem?

fizjoterapeuta

świat się zmienia w tempie wielkim

zero szans na adaptację

auta, tv, komputery

białe bułki na kolację 

żebyś nie wiem jak się starał

albo jak byś się starała

nie uciekniesz przed bodźcami

co wciąż atakują ciała 

żebyś nie wiem co robiła

albo nie wiem co byś robił

stres dopadnie cię na pewno

będzie jakby cię ktoś obił 

smutny obraz? co masz robić?

martwisz się, czy panikujesz?

jak bóg młody czuć znów się chcesz

lub choć lepiej niż się czujesz? 

pędź do fizjoterapeuty

staw się dzielnie do przeglądu

poddaj się działaniu, ciepła

i elektrycznego prądu 

podbiegunowego chłodu

i magnesów i lasera

komfort życia wzrośnie, słowo

na co czekasz? nie dociera?

normalizator

innym razem się zdarzyło

(nie wiem już, ile lat miałem)

iż kolega mi powiedział

że zdurniałem (lub zgłupiałem?) 

określenie wyleciało do dziś

mi już całkiem z głowy

lecz wrażenie pozostało

żem niecałkiem jest typowy 

że się różnię nieco bardziej

od kolegów niż wypada;

bardzo mnie to zasmuciło

pomyślałem sobie – biada! 

gdy tendencja się utrzyma

za mniej więcej kilka latek

nie świat będzie na mnie czekał

lecz co najwyżej półświatek 

cel ambitny postawiłem

sobie wtedy – równać w górę

(lub wyprzedzać, bo uznałem

że to miło głową w chmurę 

ubóść głową letnią porą

i ostudzić duży zapał

oczywiście, gdyby taki

kiedyś mnie przypadkiem złapał) 

przyszło jakoś mi do łebka

będę normalizatorem;

zaskoczenie moje było

delikatnie mówiąc spore 

gdy szukając po słownikach

do krzyżówki na „n” słówek

dowiedziałem się przypadkiem

że już pewnie z milion dniówek 

przerobili specjaliści

spod normalizacji znaku

zapisując liter tyle

co ziarenek w tonie maku 

by nie było niedomówień

normalizatorzy dzielni

opisują właściwości

przedmiotów – od prostej kielni 

poczynają, aby skończyć

na rakietach, samolotach

i się znają doskonale

na wymienionych przedmiotach 

a te wszystkie ich opisy

już podrukowane, śliczne

z rysunkami (jeśli trzeba)

to są normy, te… techniczne

zbrojarz

pierwszy raz, gdy usłyszałem

że zbrojarzem jest pan Artur

pomyślałem – lepiej będzie

chyba unikać awantur 

i na wszelaki wypadek

nawet kontaktów unikać

bo co zrobić, gdy się zeźli

bezpodstawnie? co? umykać? 

a to niby w jaki sposób?

nie wiadomo przecież wcale

co też taki zbrojarz nosi

w swym podręcznym arsenale 

może granat, może kuszę

a może małą armatę

nie wiedziałem, więc spytałem

mego – co był obok – tatę 

śmiechu było co niemiara

kiedy ojciec pojął wreszcie

czego tak się obawiałem

chociaż ja – proszę uwierzcie 

byłem zdezorientowany

i plątało mi się w głowie

gdy mi ojciec wprost wyjaśnił

że pan Artur na budowie 

wiąże drutem pręty, które

są ze stali wykonane

i te druty oraz pręty

są betonem zalewane 

nazwa może czasem zmylić

człowiek sobie wyobraża

niestworzone jakieś rzeczy

i obawia się zbrojarza

piekarz

jedni bardzo lubią bułki

inni chałki lub rogale

ale rzadko który z którą

nie lubią pieczywa wcale 

jedni jedzą chlebek z makiem

inni graham lub razowy,

pumpernikiel, z soją, z dynią,

wieloziarnisty tostowy 

jedni pieką sobie sami

(co się dosyć rzadko zdarza)

inni chętnie korzystają

z umiejętności piekarza 

który wie dokładnie ile

mąki dać, a ile wody

by pieczywem się zajadał

stary, średni oraz młody