plecionkarz

gdy przy stole raz siedziałem

jeden knypek wśród dorosłych

(pory roku nie pamiętam

pewnie na początku wiosny) 

duma tak mnie rozpierała –

dookoła wszyscy duzi

a ja mogłem razem z nimi

mimo bardzo młodej buzi 

i uwagi nikt nie zwracał

nikt nie mówił gili-gili

rozmawiali tak po prostu

i w ogóle byli mili 

a rzecz działa się po mojej

słynnej już z ciocią rozmowie

na temat mego zawodu

i pomysłów co mam w głowie 

temat wrócił niespodzianie

przypomnieli o mnie sobie

oczy we mnie powlepiali

nagle cicho jak we grobie 

się zrobiło – prawdę mówiąc

może nawet nie tak nagle

(dzięki z pyskiem rozdziawionym

podpowiadający diable) 

ciotka bowiem znów spytała

czy odkryłem powołanie;

co dokładnie powiedziałem

tajemnicą pozostanie 

dość, że prawa me nabyte

do siedzenia wśród dorosłych

diabły te od podpowiedzi

z radością dziką poniosły 

ale skąd to miałem wiedzieć

że przy stole się nie plecie

ale mądrze się rozmawia

i wciąż nie wiem – a wy wiecie?

stylista

są sytuacje takie, w których

ludzie myślą o wyglądzie

bardziej niż w domu zaciszu

lub w Egipcie na wielbłądzie 

bardzo często to myślenie

stąd się człowiekowi bierze

że człek sobie zaplanuje

gdzieś w obiektyw wpaść kamerze 

albo kiedy człowiekowi

zależy jakoś szczególnie

by wyglądać bardzo hardo

lub przeciwnie – ciut potulnie 

żeby być bardziej zalotną

lub bardziej pociągającą

albo się po prostu zmienić

i poczuć ekscytująco 

gdy człowiekowi zależy

(sprawa w sumie oczywista)

na zmianie swego wyglądu

to pomoże mu stylista

zegarmistrz

wiele jest na świecie rzemiosł

i ogromna większość – tuszę

pod płaszczem umiejętności

skrywa pasję oraz duszę 

ale nawet gdyby jednak

płonna była ma nadzieja

to znam zawód jeden, który

przypomina czarodzieja 

maga, który w martwe rzeczy

potrafi wprowadzić ducha

(co pod nosem tik-tak mruczy

nawet kiedy nikt nie słucha) 

wiem, to nie jest nic nowego

co drugi mi rację przyzna

że jest coś tajemniczego

w precyzyjnych mechanizmach 

bo choć można tryb po trybie

wyrozumieć co z czym trybi

to gdy przyjrzeć się całości

swym działaniem całość zdziwi 

wiele jest na świecie rzemiosł

jeszcze raz temat poruszę

nawet jeśli nie ich większość

to niektóre mają duszę

szewc naprawiacz

jest to sprawa oczywista

nawet dziecko wie, że buty

bardzo ważne są dla człeka

bez nich człek chodziłby struty 

raniłby człek człapiąc stopy

raz paluchy, a raz pięty

dzięki czemu, w skrócie mówiąc,

nie byłby człek wniebowzięty 

zimno człeku by też było

w czasie, kiedy chłód na dworze

a po deszczu, albo śniegu

to by było jeszcze gorzej 

nic dziwnego więc, że buty

towarzyszą nam od wieków

i nikt dzisiaj już nie zliczy

ile wymieniono fleków 

ile nosków i podeszew

i obcasów i futrówek

i języków i zapiętków

i obłożyn i zelówek 

a za każdą z w/w wymian

stoi… wróć: na zydlu siedzi

szewc naprawiacz, który z butem

każdym jednym się nabiedzi 

czasem krócej, czasem dłużej

nieraz nawet dwa tygodnie

żeby but człekowi służył

i żeby było wygodnie

operator

przyznam wam, że nie wiedziałem

że się zbierze lista spora

(gdyby ktoś zechciał pozbierać)

zajęć dla operatora 

bo gdy dobrze się rozejrzeć

wszędzie czymś się operuje

to sprężarką, to kosiarką

lub na przykład się kseruje 

most zwodzony i kamera

oraz sprzęt elektroniczny

wszystkim trzeba operować

w sposób sprawny i logiczny 

no a jeszcze na dodatek

by nie było zbyt technicznie

ślepą kiszkę też czasami

trzeba zoperować ślicznie 

całe szczęście, że opera

się przynajmniej uchowała

ale zaraz, stop, chwileczka

tu będzie poprawka mała 

nawet tam, w świątyni śpiewu

(wiem na pewno, a nie „może”)

są czynności, które tylko

operator zrobić może 

niech zostaną te działania

zagadką choć pół godziny

tyle powiem, że dotyczą

sceny, świateł i kurtyny

krupier

raz spotkałem na ulicy

Janka, ale nie miał czasu

krzyknął tylko, że się spieszy

na lotnisko i do lasu 

się zdziwiłem odrobinę

bo to rzadki jest przypadek

by do lasu (bo i po co?)

samolotem targać zadek 

owszem, lasy się ciut różnią

są na przykład namorzyny

co ich w Polsce nie uświadczysz

ale czy spędzać godziny 

na lotniskach i być może

potem w autach i pociągach

ma sens jakiś? bo na oko

głupio pomysł ten wygląda 

wniosków żadnych nie wysnułem

choć intencje miałem szczere

a po roku się przypadkiem

dowiedziałem, że krupierem 

Janek został w Ameryce

i kochani proszę was

leciał właśnie do roboty

do kasyna w Vegas Las