meliorant

dawno temu miałem odrę

i nie o rzekę mi chodzi

lecz choróbsko nieprzyjemne

przez które przechodzą młodzi 

męczyłem się niebywale

tracąc bojowego ducha

bo wraz z odrą przypętało

się też zapalenie ucha 

dnia owego, gdy wezwany

stawił w domu się konował

wśród maligny pomysł pewien

w mojej głowie eksplodował 

skoro kopać rowki lubię

małe, średnie oraz duże

skoro miejscem do zabawy

najfajniejszym są kałuże 

to być może po chorobie

warto zająć się wariantem

takim oto mej kariery:

że zostanę meliorantem 

gorączka mnie telepała

jeszcze ładnych kilka dni

potem przeszła, a z gorączką

pomysł się zapomniał mi 

i dopiero dzisiaj rano

wrócił do mnie z dawną siłą

gdybym wtedy nie zapomniał

co by teraz ze mną było?

pomocnik maszynisty pojazdu trakcyjnego

kto mnie zna od wielu latek

ten zrozumie bez problemu

mój sentyment do kolei;

długo by tłumaczyć czemu 

więc pominę te wywody

tylko się na wniosku skupię

nawet jeśli ktoś pomyśli

że dziecinne to i głupie 

więc do rzeczy moi drodzy

wespnijmy się na wyżyny

pociąg, lub ogólnie: kolej

po pierwsze stanowią szyny 

potem są na słupach druty

pod drutami są wagony

z których każdy choćby z jednej

strony jest gdzieś podłączony 

żeby taki pociąg jechał

(czyli by działała kolej)

w środku siedzi maszynista

gościu co ma w głowie olej 

i nie jakąś marną kapkę

ale ma go aż po wrąbek

(bo potrzebne maszyniście

są rozwaga i rozsądek) 

krótko mówiąc, maszynista

jest od zawsze mym idolem

i marzeniem moim było

by swą zawodową dolę 

związać właśnie z bohaterem

i być jego pomocnikiem

lecz nie wyszło, nie wiem czemu

dziś, gdy jestem starym bykiem 

pozostaje mi pomarzyć

o fachu w komunikacji

pomocniku maszynisty,

o pojeździe i o trakcji

parasolnik

siedzieliśmy z kolegami

i otwieraliśmy dusze

w pewnej chwili usłyszałem:

„moi drodzy wyznać muszę 

(tak wypowiedź zaczął kumpel

w naszym gronie względnie nowy)

że ostatnie wieści z rynku

włosy mi na czubku głowy 

tak podnoszą, że się czuję

jak kot jakiś, albo kotka

kryzys idzie i się boję

co też złego nas tu spotka” 

usiadł kumpel, no a reszta

kolegów się zadumała

nad tematem, który brzmi: jak

w trudnych czasach nie dać ciała 

po zadumy krótkiej chwili

i osuszeniu butelki

narzekaniu na podatki

a szczególnie Marka Belki 

doszliśmy do konsensusu

że kryzysu się nie boi

ten producent, który w stałym

tempie (w skrócie) rynek doi 

każdy coś tam sobie wybrał

(co kolega, to taktyka)

ja się skłaniam ku rzemiosłu

(które jakoś nie zanika) 

niech tam inni na deszcz buczą

w sumie – co mnie opad boli

jak myślicie: czy w kryzysie

da się wyżyć z parasoli?

goniec

dyscypliny ma sport różne

każdy sobie coś wybierze

jeden lubi piłkę kopać

inny jeździć na rowerze 

jeszcze inny (znaczy tyczkarz)

skacze w górę, ponad dachy

a są tacy co ze sportu

to najbardziej lubią szachy 

siedzą sobie i dumają

są dla figur jak bóg-słońce

przestawiają piony, wieże

lecz najchętniej chyba gońce 

bo to całkiem jest jak w życiu

że gdy się wygodnie siedzi

łatwo wydać polecenie

niech kto inny się pobiedzi 

no i jak na szachownicy

w życiu goniec także biega

nosząc wieści, nosząc paczki

nieźle poci się kolega 

goniec goni nieustannie

goniec się bez przerwy spieszy

a gdy zdąży, na czas dotrze

to się goniec bardzo cieszy

nastawniczy

dawno temu, do rodziców

wciąż pamiętam, przyszedł w gości

pan co w górach miał wypadek

i połamał sobie kości 

pan gipsową miał skorupę

i ze sobą miał dwie kule

(przyszedł z panią – też pamiętam

i wciąż patrzył na nią czule) 

pan rodzicom opowiadał

(od szczegółów byli biali

albo może raczej: bladzi)

jak mu nogę nastawiali 

że chłopięciem byłem zdolnym

(aż po dziś mi tak zostało)

w młodej głowie kilka faktów

szybko mi się powiązało 

jednak kiedy faktów mało

to się czasem babol sklei

dzisiaj wiem to już dokładnie

nastawniczy na kolei 

poprzełącza i posprawdza

potestuje i zapisze

a nie kości ponastawia

patrząc w rentgenowską kliszę

dietetyk

tak się dzieje, że otyłość

coraz bardziej nas dotyka

rosną brzuchy, a z brzuchami

rośnie rynek dietetyka 

pomyślałem – czemu by się

nie przymierzyć do zawodu,

który ludziom podpowiada

jak nie odczuwając głodu 

zjeść pożywnie, zdrowo, syto

a nie w sposób fastfoodowy

zapchać kałdun byle śmieciem

jak worek odkurzaczowy 

posprawdzałem co by trzeba

wiedzieć, czego się nauczyć

żeby bliźnim podpowiadać

jak się zbytnio nie utuczyć 

białka, tłuszcze i kalorie

proporcje, węglowodany

sporo tego (tak jęknąłem)

no i pozmieniałem plany 

nowy plan wydał owoce

czytaj: stworzyłem taktykę

w jej wyniku jestem dzisiaj

amatorem dietetykiem