asystent

wiem, zostanę asystentem

i niech to się szybko stanie

bo coś czuję, że ciekawe

może być asystowanie

tylko – zaraz, skąd entuzjazm

wielki się udzielił mi?

coś ujęło mnie szczególnie

czy as w uchu miło brzmi?

(taki as wywiadu choćby

który zasług wiele ma

brzmi trochę niepokojąco

to zbyt niebezpieczna gra)

cóż asystent w pracy robi?

i jak robiąc to się czuje?

ma się z czego cieszyć aby?

w pracy się realizuje?

wyciągnąłem starą wagę

co ma z aluminium szalki

powrzucałem za i przeciw

czekając na wynik walki

można dużo się nauczyć

gdy się ma mądrego szefa

i odpowiedzialność mała

ot co – bezpieczeństwa strefa

lecz zadania monotonią

mogą z człeka zrobić trupa

waga wnet zdecydowała

(czytaj: się rozlała zupa)

choreograf

skoro zup nosić nie umiem

a są tacy co potrafią

może bym się więc z rozpędu

zajął tak choreografią?

komponowałbym układy

tamci z lewej, z prawej tamte

półobroty, promenady

bardzo szybko i andante

całkiem nieźle brzmi ta opcja

pomyślałem sobie w duchu

ciesząc się, z poczucia rytmu

i że słoń na moim uchu

nawet jeśli chwilę postał

to niedługą – szczęście całe

w tym momencie mi do głowy

przyszło coś niezwykle małe

nie wątpliwość raczej jeszcze

chyba, że jej cienia cień

bo czy aby ja wytrzymam

tak układać cały dzień?

a gdy już ułożę wszystko

no i będę chciał iść spać

to nie będę mógł niestety

trzeba będzie oglądać

układ cały gdzieś w balecie

w teatrze, w telewizorze

lub w plenerze na ten przykład

ciut struchlałem, o mój Boże

trzeba będzie szukać dalej

hej, nadchodźcie o pomysły!

zawołałem i natychmiast

przyszedł jeden, oczywisty…

kelner

taki kelner to ma klawo

w sumie tylko żarcie nosi

nie gotuje i nie zmywa

słucha o co klient prosi

może to jest właśnie droga

ściśle dla mnie wymyślona?

już bym sprawdził, lecz na szczęście

tak mi powiedziała żona:

to zajęcie, niewątpliwie

wcale nie jest bardzo głupie

ale jak cię znam mój miły

to pośliźniesz się na zupie

wszak ty nawet nie potrafisz

cztery metry ponieść kubka

żeby nic się nie rozlało

a co będzie kiedy zupka

cebulowa, albo inna

wlana będzie aż po wrąbek

moim zdaniem starczy tydzień

żebyś stracił chłopie ząbek

odpuściłem więc napiwki

strój służbowy, tańsze żarcie

smutne tylko, że bez próby

że od razu tak, na starcie

nowy projekt: zawody

lat czterdzieści ponad temu

moja ulubiona ciotka

powiedziała, że strażakiem

będę pewnie, koniec, kropka

nie strażakiem! ja tak nie chcę!

przerażony zawołałem

na myśl samą o drabinie

(bo się wysokości bałem)

kim więc będziesz? ciocia rzekła

to jest sprawa ważna wielce

twoja przyszłość i ten tego

życia w ręce trzeba lejce…

trudny wybór, co powiedzieć

na bank przecież mógłbym przysiąc

że zawodów na tym świecie

pewnie więcej jest niż tysiąc

zawsze byłem grzecznym chłopcem

siadłem z boczku na dywanie

ciocia pyta, więc odpowiem

i zacząłem rozważanie

siedzę w sumie tak do dzisiaj

i to pachnie i to nęci

to obejrzę, to spróbuję

to mnie bawi, to nie kręci

ciotki dawno z nami nie ma

bo nogami, hm… do przodu

a ja szukam, ciągle szukam

odpowiedniego zawodu

może wy mi pomożecie

cni panowie, miłe panie

w analizie za i przeciw

zaraz zacznę wyliczanie