bez zbędnych słów i magicznych figur
z głową wysoko, niemal nad dachami
panował w Karadazji król
otoczony dworzanami
czy ciemna noc, czy pełny dzień
niekiedy i wieczorami
podnosił się w Karadazji szum
pomiędzy dworzanami
że jak to jest, że prawo kto
królowi dał do władania nami
mówili w Karadazji ci
co byli dworzanami
pewnego razu okrutny król
ogromnie się rozsierdził
nie będą mi dworzanie pluć
na plecy – głośno stwierdził
ty pójdziesz precz, dla ciebie sznur
innym załóżcie teczki
w zachwyt wpadł karadajski tłum
dworzanie zaś pobledli
i minął rok, a potem dwa
między palcami czas płynął
a w Karadazji królewski gniew
na dworzan powoli minął
że ta opowieść to żaden cud?
że często się tak zdarza?
że w Karadazjach rządzą królowie
a dwór im się naraża
na pewno tak lecz celem mym
nie była bajka beztroska
lecz chciałem byś rozejrzał się
i skończył na własnych wnioskach