osiemnaście, lub dwadzieścia
drzwi stuknięcie, żółta plama,
w lewo, w prawo, długo prosto
tu mieszkała pewna dama,
pan Antoni i Konstanty,
klub pijaków co nie piją,
z kotylionem pan spiżowy
kaczki się pod mostkiem kryją
platan i buk (to buk chyba)
zebra nowa, tymczasowa
mazak na szkle, za nim łóżko
flaga patrzy narodowa
czerwień na tle ostrej śniedzi
w koło mógłbyś tu bez końca
ślady po nauczycielach
ryb wspomnienie czeka słońca
szklanki dwie, brązowe listki
kroków parę znów do przejścia
osiemnaście, bo nie krócej
lecz nie więcej niż dwadzieścia