że uprzejme zapytanie

jak by tu zacząć…

bardzo lubię do Was pisać, lubię kiedy komentujecie wpisy, ba – lubię Waszą obecność nawet wtedy, gdy się objawia ino liczbami w statystykach, ale najwolałbym (piękne słowo, czasem zapominam, że takie bywało w użyciu) z Wami pogadać tak twarzą w twarz

mam pomysł następujący:

zapraszam chętnych na spotkanie w realu

żeby nie było tak, że będziemy na siebie spode ścian patrzeć jak gimnazjaliści na szkolnej zabawie na sali gimnastycznej, przygotuję specjalnie dla Was mały warsztat pt. „Inżynieria szczęścia”, sięgnę do mojego zawodowego zasobnika i trochę poopowiadam o tym jak marzenia zmieniać w cele, jak układać plany, które plany najlepiej do celu prowadzą (i co to jest to „najlepiej”), jak się nie poddawać w drodze do marzeń

wybiorę jedno-dwa przydatne na co dzień narzędzia, które Wam pokażę, kto będzie chciał poćwiczy od ręki, potem sobie pogadamy o tym i o owym, wszyscy na raz, albo w podgrupach, poznamy się, myślami pomieniamy, może namówimy na raz następny

całość będzie trwała ze dwie godziny – no, do trzech

24 kwietnia, po południu, dla ustalenia uwagi przyjmijmy, że od 17 (się potwierdzi na dniach, jeśli nie będzie kontrpropozycji godzinowych)

spotkamy się gdzieś w centrum Wwy, gdybym nie znalazł godnej darmowej miejscówki, złożymy się na wynajem sali + kawę / herbatę po max. 3 dyszki od łebka; może ktoś ciacho by jakieś zechciał przynieść (choćby poświąteczne), ja już dla córki jestem szczególnie dobry, żeby dziecię coś wypiekło ;)

kto chętny? kogo z Was będę miał okazję poznać osobiście, z kim się spotkać?

z którego kawałka chcielibyście narzędzie? myślałem o czymś z planowania działań, bo to fajne zabawki, ale się nie upieram :)

over