muza pierwsza

nie dość, że żółta, to podwodna

zza magicznego oka grana

gotowy byłem czekać na nią

wieczorem, w południe oraz z rana

w piątej klasie podstawówki doszedłem do wniosku, że słuchanie muzyki, zbieranie plakatów, wycinków, tekstów jest głupie – pamiętam deklarację wygłoszoną publicznie, jakbym wypowiedział ją dziś rano

w szóstej mi przeszło

dziś mam duży kłopot, żeby wybrać sto najdebeściaków, ale spróbuję

tym bardziej, że z pierwszym problemów nie mam – elektryzuje mnie od zawsze, od pierwszego usłyszenia via lampowy radioodbiornik typu Czardasz

dla młodszych czytelników:

  • magiczne oko – zielona żarówka na froncie radioodbiornika, jej świecenie zapowiadało, że zaraz rozlegną się dźwięki z głośnika; muza nie leciała od razu, najpierw musiały się lampy rozgrzać, minimum kilkanaście sekund
  • czekać – najbliższy magnetofon występował zapewne w Polskim Radio, gramofonu rodzice nie mieli, a zresztą i tak według najlepszej wiedzy nikt ze znajomych rodziców, rodziny bliższej i dalszej, w promieniu 10 km nie miał pocztówki dźwiękowej z Yellow Submarine – w tej sytuacji mogłem tylko czekać; dla dociekliwych: mp3 (pliki i odtwarzacze) pojawiły się nieco później ;)

jabłka

jedzmy jabłka, z ogryzkami

i pognębmy tak Putina

niedobrego dla Polaków

jak to mówią: niech rodzina

każda jedna cztery kilo

oraz jeszcze i pół kila

na łba kupi antonówek

i jabola łyknie grzdyla!

ja tam jabłka zawsze jadłem

jem i nadal jeść je będę

bo je lubię, bo są zdrowe,

ale nie zjem na komendę

nie wyrobię pewnie normy

(z kalkulacji mych wynika)

lecz mi nie wciskajcie kitu

że pogrążę ogrodnika

że nie będę, nie kupując

wzorem cnót i patriotą,

bo jabłczany błonnik dotąd

nie uczynił mnie idiotą

dzisiaj wreszcie przyszła pora

przestać gadać po próżnicy

i konkretne rzeczy zrobić

drodzy państwo pośrednicy

pomóc swoim producentom

zaciskając nieco pasa

a nie tylko kombinować

gdzie najprostsza leży kasa

 

innymi słowy i prozą, żeby nie było wątpliwości pt. co autor miał na myśli

rolnika praca ciężką jest i co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, miałem możliwość sprawdzić pomagając przy jej wykonywaniu (nawet nie jeden raz)

zamknięcie dużego rynku na produkty rolne jest problemem

ale nie róbmy zaraz z tego Bóg wie jakich akcji pod hasłem: brońmy chłopa, bo to nie on najwięcej traci i nie on akcje życzliwie wspiera, nie dając im wygasnąć; bo polski chłop twardy jest jak skała i jak mu nie przeszkadzać, to zgrzytnie zębami, że trudniej, ale przeciwności pokona

najwięcej tracą psze Szanownych pośrednicy i im zależy przede wszystkim na zachowaniu ekonomicznego status quo; nic nie mam przeciw pośrednictwu, ale myślę sobie, że jak się latami ciągnęło z jakiegoś rynku kasę, to uczciwie by było teraz zakasać rękawy, wziąć się do roboty, nowych realnych odbiorców poszukać, zainwestować w opracowanie przerabiania pestek na fotoogniwa (lub coś w tej podobie ;)), a nie pod przykrywką haseł „my Polacy”, „naszych biją” etc. próbować wcisnąć nadwyżkę na polski rynek

chciałbym nie być złym prorokiem, ale coś mi intuicja podpowiada, że dzisiejsi pośrednicy rolno-owocowo-warzywni już myślą na co się przerzucić; pewnie wybiorą coś bliższego smartfonom – może pokrowce? przeciętny Polak zje pół kilo jabłek więcej, reszta zgnije, rolnik pozgrzyta zębami i będzie jak było – kto zarabiał będzie zarabiał, kto zgrzytał, będzie zgrzytał, a kto się dawał łapać na hasła, nadal będzie