urastanie

czasem człowiek się zadziwi

i trwa w zadziwienia stanie

kiedy nagle ujrzy efekt

a pominie dorastanie 

synek urósł i jest obcy

dług na karcie – kto go spłaci?

brzuch coś większy niż rok temu

tyłek się wylewa z gaci 

winne wrogie otoczenie

pośpiech oraz pestycydy

i źli ludzie oczywiście

jacy ludzie?!? toż to gnidy 

nie, nie będzie tu morału

panowie, dzieci i panie

bo przechodzi właśnie w głowie

mojej głowie, dojrzewanie

 

http://blog.coachartur.pl/rozmowy-z-dziadkiem-jarema-o-urastaniu/

śpiewak

cóż może być łatwiejszego

gdy ci w duszy ciągle gra?

niż tralala tralalili

tralilali tralala? 

przy goleniu, kiedy biegasz

rano i na koniec dnia

tralalala tralalili

tralilali tralala 

pytasz czasem pośród treli

czy się wyżyć z tego da?

z tralalala tralalili

tralilali tralala?

skąd mam wiedzieć

głosu nie mam

nawet na krótkie lala

ludwisarz

dawno już odeszły czasy

najlepsze dla ludwisarzy

dziś to bardzo płytka nisza

rzadko tak się bowiem zdarzy 

(jeśli już to wyjątkowo)

by do pana rzemieślnika

przyszedł ktoś zamówić lufę

albo ramię do świecznika, 

dzwon, mosiężne klamki albo

klamry, kinkiet lub spluwaczkę

szanse prawie żadne także

na nocniczek lub na kaczkę 

dawno już odeszły czasy

najlepsze dla ludwisarzy

choć to zawód z tradycjami

łatwo dziś się na nim sparzyć

kuśnierz

pewna pani, późnym latem

lub na jesieni początku

urządziła szaf swych przegląd

by garderobę w porządku 

mieć, gdy zimno wokół będzie

gdy łagodnego Zefira

silny zastąpi Eurus

(wiatr, co ma opinię świra) 

obejrzała palta, futra

oraz obie swe etole

okazało się, że szafie

pani się zalęgły mole 

niezwykle ponoć żarłoczna

była moli to odmiana

bowiem pani po przeglądzie

była całkiem załamana 

wciąż nie wiecie, moi drodzy

dokąd ta historia zmierza?

otóż pani, futra, kożuch

wnet zawiozła do kuśnierza 

który trochę się nabiedził

gdy po molach dziury łatał

ale efekt co osiągnął

to był istny rekord świata 

pani była wniebowzięta

znów błyszczała w futrach wszędzie

odtąd zawsze pamiętała

o wietrzeniu i lawendzie

przeżywanie 6

przeżyj jeden dzień naprawdę

swój, nie Wspólnej, Mostowiaków

własne sprawy łatwe, trudne –

przeżyj – świadom śpiewu ptaków 

ciepła słońca, chłodu wiatru

swych emocji oraz myśli

chociaż jeden, nie pajacuj

obudź się nareszcie, nie śpij

 

http://blog.coachartur.pl/rozmowy-z-dziadkiem-jarema-o-przezywaniu/

dekarz

było lato, pewnie czerwiec

siedział Jasio w piaskownicy

pod dom podjechało auto

i wysiedli robotnicy 

kierowca powiedział – niechaj

chłopczyk rodzicom przekaże

żeby szybko tutaj przyszli

bo przyjechali dekarze 

Jaś poderwał się natychmiast

pobiegł do kuchni, do mamy

co zrozumiał, to powtórzył

przyjechały kilogramy 

mama lekko się zdziwiła

zdjęła z palnika saganek

i ciekawa o co chodzi

poszła za synem na ganek 

sprawa stała się dla mamy

w ciągu sekund paru jasna

kilo z dekiem pomieszane

plus interpretacja własna 

mama – jak to wszystkie matki

szybko wyciągnęła wnioski

zrozumiała, że Jasiowi

pomieszały się jednostki 

do mieszanki kilo z dekiem

dołączyła kropla strachu

(ktoś przyjechał i coś mówi)

i zapomniał Jaś o dachu 

i że miał go ktoś naprawić;

bardzo często tak się dzieje

nie pamiętasz o dekarzu

gdy na głowę się nie leje