cenzurowanie

grube setki lat od dzisiaj

jeden gość, nie wiedzieć czemu

coś przemilczał, ukrył, schował

i nie powiedział drugiemu 

nawet nie miał złych intencji

nawet nie chciał nic spartaczyć

ot dbał sprytnie, by ten drugi

tylko tę część mógł zobaczyć 

która dla pierwszego rodu

lub dla jego interesów

była ciut bardziej na rękę

mniej generowała stresów 

dzisiaj po wspomnianych wiekach

nadal tak postępujemy

kiedy fakty nie pasują

to je co? cenzurujemy

 

http://blog.coachartur.pl/rozmowy-z-dziadkiem-jarema-o-cenzurowaniu/

przetwórca

moja babcia – jak pamiętam

potem mama, teraz żona

późnym latem i jesienią

mówią głównie o przetworach 

o dżemikach, o papryczkach

kompocikach, korniszonach

o kapuście, grzybkach, wiśniach

sokach, musach, patisonach 

na mówieniu o przetworach

nie kończy się oczywiście

(nic nowego – sami wiecie

albo się domyśliliście) 

wciąż pamiętam me zdziwienie

(co trząchnęło mną tak zdrowo)

gdy się kiedyś dowiedziałem

że tak można zawodowo 

choć wiedziałem, że te dżemy

konfitury i sałatki

skądś do sklepów trafić muszą

jednak ja matołek rzadki 

w naiwności (co mi przeszła

już do końca – mam nadzieję)

mej dziecięcej zakładałem

że to samo tak się dzieje 

że dorodne śliwki, jabłka

i maliny oraz gruszki

to wskakują same z siebie

do słoiczka lub do puszki 

rzadko samo coś się robi

na calutkim wokół świecie

albo się domyśliliście

albo też od kogoś wiecie

pedikiurzystka

nie, że zaraz bym rozważał

albo marzę nade wszystko

ale to ciekawe bardzo

zostać tak pedikiurzyst(k)ą 

nie, że zaraz się przymierzam

albo czynię pierwsze próby

ale myślę, że ten zawód

to wymyślił facet gruby 

albo jakaś tęga babka

ktoś kto miał brzucha wielkiego

co zasłaniał palców czubki

co drażniło ją lub jego 

bo gdy bęben się ma z przodu

jakby się było doboszem

to stóp swoich się nie sięgnie

trzeba grzecznie mówić: proszę 

proszę przyciąć, opiłować

proszę pięty pomasować

i nagniotki pousuwać

i szponki polakierować 

nie, że zaraz bym rozważał

albo czynił próby pierwsze

zawód tylko wam przybliżam

lecz nie prozą, tylko wierszem

statystyk

i znów wspomnę lata młode

ot, miejscowość podwarszawska

koleżanek wokół wiele

a jedna bardzo ciekawska 

proszę, źle mnie nie zrozumcie

nie idzie o żadne plotki

kto i z kim się pocałował

ani kto utopił kotki 

a jeżeli te tematy

lądowały na tapecie

to w ujęciu syntetycznym;

zaraz wszystko zrozumiecie 

jeśli idzie o uściski

i buziaki, to istotne

było dla mej koleżanki

czy całusy wielokrotne 

przeważały liczbę cmoknięć

wycmokanych tak z ukradka

a z kotkami, to płeć kotków

chciała poznać ma sąsiadka 

nasze drogi się rozeszły

znaczy – me i koleżanki

w sumie nic nadzwyczajnego

zwykłe życia układanki 

gdy przypadkiem ją spotkałem

wypiliśmy małą kawkę

w miejscu bardzo sympatycznym

z widokiem na młodą trawkę 

cóż, ciekawość jej nie przeszła

i w niecałe pół godziny

wyciągnęła ze mnie wszystko

od roboty, do rodziny 

ja niestety się nie mogę

pochwalić równym wynikiem

ale czy to wstyd? przegrałem

z zawodowym statystykiem (*)

 

___

 

(*)
może nawet bym się starał
być poprawnym politycznie
ale, w sumie, czy wypadam
bardzo źle? tak statystycznie?