to tu, to tam

to tu, to tam i znowu

pod górę, a potem z górki

zanim znudzony szczeknie pies

zajęty swoim podwórkiem

to tu, to tam i znów

gdzie w prawo było, skręt w lewo

pod górkę a z górki w dół

i jak w Częstochowie, drzewo

to tu, to tam, dokoła

mimo, że wilgoć mgłą chlasta

to tam i jeszcze tam, tu

z wolna w krajobraz wrastam

o skrzacie

skrzat krząta się po chałupie

skrzywiony, w krzyżu go łupie,

sprzątanie skrzętne trzaskiem

skończyło się oraz wrzaskiem

po co to skrzacie ci było?

bez porządków się nudziło?

trawy

niczym trawy na łące stoimy

dumnie hodując kłosy

pewni wpływu na siebie

na innych, na świata losy

płaczemy gdy kosa zbyt wczesna

lub ręka dziecka boskiego 

losu linię skończy gwałtownie

dla wianka wyplecionego

giniemy nie rozumiejąc

przyczyn wojennej pożogi

stłoczeni w kępce niewielkiej

na skraju Mlecznej Drogi