księgarz

czasem budzę się spocony

oraz z krzykiem na granicy

gardła oraz otoczenia,

a idącym wprost z tchawicy

gdy mi we śnie się pojawia

czarna jako krucy czarni

wizja na temat zamknięcia

ostatniej w świecie księgarni

a to smutna uroczystość,

gdy ostatni czytelnicy

pozostają porzuceni

jak pies biedny na ulicy

już im teraz książkę wolno

kupić wyłącznie w pakiecie

z bokserkami oraz bułką

w wielobranżowym markecie

i ostatni księgarz płacze

(właśnie jego płacz mnie budzi)

jak mam po śnie roztrzęsiony

wyjść radosny między ludzi?

galwanizer poligraficzny

musiałem udać się do źródeł

bo wyobraźnia – chociaż ćwiczona

zastrajkowała, groziła nawet,

że szybciej pęknie, albo i skona

a źródła mówią takimi słowy

że łapię drugie, a czasem trzecie

i co mam zrobić z galwanizerem?

może na koniec (*) mi pomożecie?

 

(*) bo galwanizer od końca trzeci

więcej zawodów nie będzie dzieci ;)

rarytas świąteczny

cztery deka margaryny

kilo mąki, dwa łososie

wór rodzynek, łyżkę octu

miej to wszystko razem w nosie

razem z mopem i zmywakiem

kursem po papier z gwiazdkami…

nie zawracaj sobie głowy

(serio radzę!) drobiazgami

wciągnij nosem woń choinki

złagodź trochę rysy twarzy

wpuść nadzieję wprost do serca

czekaj… samo się wydarzy :)

bandażysta ortopedyczny

to dopiero jest zadziora

czupiradło i zakała

uparciuszek nadzwyczajny

i uparta nędza mała

nie konkretny, lub konkretna

nie osoba, ale fach

który krwi mi tyle napsuł

(słowo daję), że aż strach

chyba ze dwadzieścia razy

z marszu oraz po namyśle

próbowałem go opisać

ale pomysł po pomyśle

był odpadał, był upadał

albo padał wprost na twarz

a więc teraz bandażysto

tę laurkę tutaj masz

skoczek spadochronowy

to być dopiero musi zabawa

(sam nie sprawdziłem z powodu lęku)

tak sobie z góry do dołu spadać

i wracać z ciszy do świata dźwięków

czuć pęd powietrza dziki na twarzy

patrzeć pod innym kątem na sprawy

ptaki rozumieć (te latające)

marzyć by w końcu móc dotknąć trawy

Kloss, kapitan

jakoś od rana swędział mnie nos

najpierw myślałem: Bonanza, Hoss

coś pewnie nie gra mi w kwestii tej

nagle olśnienie, wewnętrzne hej!

reminescencja po kilku dniach

po obejrzeniu tysięcznym chyba

filmu, co „Stawka większa niż życie”

i tytuł nosi i się nazywa

bo jak właściwie proszę ja Was

był sobie działał taki Hans Kloss?

i w jaki sposób, że detalicznie,

wodził niedobrych wrogów za nos?

czy jeździł sobie tam gdzie sam chciał

pomimo służby pilnej w Abwehrze?

(bo tak wynika po trosze z filmu,

ale po prawdzie, ja w to nie wierzę)

i co był robił Hans Kloss porucznik,

potem kapitan, już po godzinach

tych, że tak powiem po słusznej stronie

czy musiał zgrywać był sukinsyna?

znaczy – jak, mówiąc wprost i bez ogródek

szło wywiadowcze naszych zwalczanie?

teraz nie tylko mnie męczyć będzie

każde powyższe trudne pytanie