ciężka dola rymopisa

oj ciężko mają rymopisy!

weźmy liryczny podmiot łysy

rymopis pisze: gość bez włosów

i z miejsca słyszy tuziny głosów

że cham, że szmata, łobuz i szuja

że jak tak można, że niech się buja

pisze rymopis o czaszki blasku

lecz nie zdobywa, biedny, poklasku

albo nadmienia, że włosów brak

i już ktoś woła: nie wolno tak

***

nielekko rymopisy mają

mimo, że bardzo wciąż się starają

rozważanka Janka

przysiadł był Jasio ranka pewnego,
jak co dzień zresztą, na klozecie
i prócz czynności miejscu typowych
dumał co znajdzie w internecie

czy go porażą nowiny nowe
czy nowych nowin porazi brak
pomyje czyją zaleją głowę
i co dziś wygra k**wa, czy f**k

czy ktoś zhejtuje rózgą po pięcie
za to co pisał, a czego nie
czy też pochwali niespodziewanie,
czy będzie dobrze, czy będzie źle?

a co dzień przyniósł? nie odgadniecie,
dla mnie to była też niespodzianka:
z powodów czysto ekonomicznych
przestał internet działać u Janka

i pokończyły się dylematy
nadszedł rozważań kres klozetowych
z powodów czysto ekonomicznych,
regulacyjnych i dostępowych

o pomaganiu

choćby czaszką w ścianę tłuc

czasem nie da się po-móc

ani we dnie, ani w nocy

nie udzieli się pomocy;

ani rankiem, ni w południe

nie pomoże człek, choć chudnie;

na wydechu i na wdechu –

i nie mówię tu o pechu,

o chwilowym spadku mocy,

ani braku ciepłych kocy,

czy niechęci, lub odmowie –

wprost wyjaśnię, zanim w głowie

czytelnika się narodzi

myśl, że o głuchotę chodzi,

albo inne przypadłości

(typu: brak umiejętności)

choćby czaszką w ścianę tłuc

czasem nie da się po-móc