kluski

pewna kluska, pewnej klusce

zrobiła plamę na bluzce

lecz o dziwo, kluska druga

(która chętnie zwykle ruga)

klusce nic nie powiedziała

czemu? ponieważ spękała!

w gotowaniu, w poprzek, wzdłuż

(nie, że wylazł z kluski tchórz)

i tak prawdę powiedziawszy

gdy pomyśleć o tym chwilę

kto ubiera w bluzki kluski?

chyba jacyś bluzkofile?

dzień dobrły

nic absolutnie nie znaczyło

a miłe było nieprzeciętnie

dreszczyk wzbudziło i emocje

pozory, że jest już przepięknie

że świat się zmienił ostatecznie

pokonał w końcu hipokryzję

pora najwyższa – zrozumiałem –

przestać oglądać telewizję

kula w głowie

kulał się z trudem i na lewą nogę

z kulą u nogi szedł zgięty o kulach

jeszcze zanim nowy krok dobrze postawił

już się zwijał niczym piskorz jaki w bólach

kulą warunki mu były i bliscy

pogoda, podatki, niemądrzy posłowie,

źli nauczyciele i okoliczności

właściwie wszystko, oprócz myśli w głowie

kropla

– o urwana z chmury,

dokąd pędzisz? – nie wiem…

– wylądujesz w kałuży?

a może na drzewie?

wiatr o szybę cię rzuci?

do kalosza wpadniesz?

– nie wiem, zgaduj gdy musisz,

lecz i tak nie odgadniesz