ustka w Ustce

wieczór ciepły, miasto Ustka

on i ona, i ich ustka

jeszcze moment, jeszcze chwila

skrzydeł jeden ruch motyla…

zanim skończy się przepustka

i zagości w sercu pustka

wraz ze smutnym wielce smutkiem

oraz łzawym smutku skutkiem

zanim znów się przyda chustka

osuszaczka i oszustka

o zapobieganiu

choćbym łeb miał jak cysterna

co ja mówię – trzy cysterny –

skutek moich przewidywań

pełne prawo ma być mierny

nie przewidzę, nie uprzedzę,

wszystkiemu nie zapobiegnę

to jedyne, co do końca

i w procentach stu jest pewne

a gdybym się mimo wszystko

napiął, co się wtedy stanie?

pewnie mandat mi ktoś wlepi

za co? no, za pobieganie ;)

u doktora

– a więc boli pana tutaj?

spytał doktor pana Marka,

który przyszedł do doktora

kiedy się przebrała miarka

– tak doktorze, tu mnie boli…

odparł doktorowi Marek

i nerwowo (wszak dnia środek)

spojrzał Marek na zegarek

– pan się spieszy? – doktor spytał

– bardzo, wie pan, dużo pracy

– to recepta na pastylki

pan zażyje, będzie cacy

***

pracy mnóstwo, stres, papieros,

sprzeczka, ważne obowiązki

garść tabletek, co ból stłumią…

prosta droga na Powązki

dzień windy

– winda wynalazkiem który –

klarował mi sąsiad jeden

– niszczy ludzkość nadzwyczajnie

i młodego czyni zgredem

zamiast śmignąć dziesięć schodków

wożą tyłki, miły panie,

potem nim dojdą na parking

słychać kaszel i sapanie

ja bym panie – kontynuował –

windy wszystkie pozamykał

by podniosła się tężyzna

i by było „gra muzyka!”

– na dziesiąte ciut wysoko –

próbowałem oponować

– matce z wózkiem, lub o lasce

starszym ludziom tak drałować

dotąd go nie przekonałem

że przekonam, też nie wierzę

bo rzeczony sąsiad mieszkał

pod dwójeczką, na parterze